Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zupy. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lutego 2016

Zupa soczewicowa z mleczkiem kokosowym i trawą cytrynową


Od dzieciństwa byłam przyzwyczajona do jedzenia zup. Moja Mama gotowała je często, żeby dzieci zjadły coś pożywnego i zdrowego między śniadaniem a obiadem. "Wyrosłam" na zupach tradycyjnych, ze startymi warzywami i ziemniakami w kostkę. Zawsze była w nich głębia smaku, którą ciężko jest mi odtworzyć, kiedy próbuję stworzyć takie sama. Choć zakochana jestem w buraczkowej, to były też ogórkowa, kapuśniak, krupnik, fasolowa, jarzynowa, grochowa, a latem chłodnik, pomidorowa ze świeżych pomidorów i owocowa z makaronem. Kiedy podrosłam, zupy w naszym domu gościły coraz rzadziej, aż urodziły się wnuczki, które krzyczą: "Ogórkowa moja ulubiona" i moja Mama znów nastawia wywar i ściera warzywa. 
W języku angielskim istnieje takie wyrażenie jak comford food. W ten sposób określa się potrawy, które wywołują nostalgię, przypominają o domu, do których mamy pewien sentyment. Moje comfort food zdecydowanie stanowią zupy. Kiedy intensywnie przygotowywałam się do matury, Mama przejęła stery w gotowaniu i spełniała moje życzenia. Gdy cały dzień spędzałam poza domem, zwykle ucząc się do wieczora w bibliotece, chowałam do plecaka kubek termiczny z ciepłą zupą i choć na chwilę mimo stresu i zmęczenia robiło się ciepło na sercu. 
Do dziś miłość do wyjadania gęstego płynu z miseczki mi pozostała. Te "tradycyjne" gotuję bardzo rzadko, moje niestety nie dościgną ideału Mamy. Sięgam po nowe smaki. Upodobałam sobie krem z buraka i czerwonej kapusty ze śmietaną chrzanową (przepis), wszelkie kremy z pieczonej dyni z różnymi dodatkami oraz właśnie zupy soczewicowe. Moją pierwszą była ta (przepis) i na stałe się u nas zadomowiła. Ta z mleczkiem kokosowym ma ciekawy smak, a trawa cytrynowa nadaje jej niepowtarzalnego aromatu. Z racji tego, że aktualnie mieszkam w Warszawie, nietrudno mi o dostępność tego produktu, Kupuję ją w sklepie przy wietnamskiej restauracji z boku Hali Mirowskiej. Gorąco polecam na gorąco :)

SKŁADNIKI:
2 szkl czerwonej soczewicy
2 duże ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
2 łyżeczki świeżo startego imbiru
3 łodygi świeżej trawy cytrynowej, pokrojonej na cienkie plasterki
1 papryczka peperoni, pokrojona na półplasterki i pozbawiona nasion (chyba że lubimy ostre)
2 szalotki lub zwykłe mniejsze cebule, drobno posiekane
1/2 łyżeczki kurkumy
1 łyżeczka roztartych w moździerzu nasion kolendry (lub mielonej)
1 łyżeczka kozieradki w proszku
2 łyżeczki nasion musztardowca (czarnej gorczycy)*
1 puszka pomidorów
1 puszka mleczka kokosowego (patrzcie na skład, moje zawiera jedynie ekstrakt z kokosa i wodę)
1 łyżka oleju kokosowego (lub innego do smażenia)
6 szklanek wody
sól morska
limonka

Do podania; świeża kolendra

  1. W dużym garnku z grubym dnem rozgrzej olej kokosowy. Dodaj pokrojoną cebulę, chili, trawę cytrynową i imbir i chwilę podsmaż, po czym dodaj przyprawy (kurkumę, kolendrę, kozieradkę, nasiona musztardowca). Po kilkunastu sekundach wrzuć pomidory z puszki i zagotuj, aby zebrały wszystkie przyprawy i aromaty.
  2. Dodaj soczewicę i wodę i dopraw solą. Przykryj garnek i gotuj do momentu, aż soczewica będzie miękka i zacznie się rozpadać. Wtedy wlej mleczko kokosowe i wymieszaj. Dopraw w razie potrzeby dodatkową solą. i sokiem z limonki.
  3. Podawaj z listkami świeżej kolendry. Smacznego!

*do kupienia w sklepach z żywnością ekologiczną


poniedziałek, 26 stycznia 2015

Chłodny krem z pora i awokado


Niektórzy może podejdą do tego przepisu z rezerwą. Zapewniam jednak, że jest wspaniały, gęsty i pięknie prezentuje się w szklankach, udekorowany kawałkami awokado. Ważne jest, by zadbać o jakość składników. Użyłam mojego domowego bulionu z indyka oraz bardzo dojrzałego awokado odmiany hass. To propozycja na idealną przystawkę, która pozwoli zaspokoić pierwszy głód.

SKŁADNIKI (na 4 porcje)
2 łyżki oliwy
1 por (biała i jasnozielona część), pokrojony na półplasterki
1 cebula, drobno posiekana
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
odrobina białego wytrawnego wina
1 średniej wielości ziemniak (ok 150g), obrany i pokrojony w kosteczkę
bouquet garni (gałązki tymianku, liść laurowy i gałązka natki pietruszki związane razem)
750 ml bulionu z drobiowego lub warzywnego
1 duże awokado + dodatkowe do przyozdobienia
sok z 1/2 cytryny lub do smaku


  1. Rozgrzej na patelni oliwę. Dodaj pokrojone por i cebulę oraz odrobinę soli. Po chwili przykryj i podduś warzywa na bardzo małym ogni przez ok. 5 minut, od czasu do czasu mieszając.
  2. Zdejmij pokrywkę, delikatnie zwiększ ogień pod patelnią i dodaj chlust wina. Poczekaj aż płyn zacznie bulgotać i zredukuje się do konsystencji syropu.
  3. Dodaj pokrojonego ziemniaka i bouquet garni, Wlej bulion i jeśli potrzeba, dopraw solą i pieprzem.Zagotuj, przykryj i duś tak przez ok. 10-15 minut na niewielkim ogniu, po czym pozostaw do całkowitego wystygnięcia.
  4. Przekrój awokado na pół i usuń pestkę. Używając łyżki wyjmij miąższ i umieść go w blenderze. Dodaj połowę wystudzonej zawartości patelni, usuwając z niej wcześniej bouquet garni i zmiksuj na gładką masę, po czym dodaj pozostałą część i zmiksuj całość.
  5. Dopraw solą, pieprzem i sokiem z cytryny do smaku. Podawaj przyozdabiając kawałkami dojrzałego  awokado. Możesz przed podaniem jeszcze schłodzić zupę, ale nie jest to konieczne.
  6. Jeśli nie zużyjesz całej zupy za jednym razem, resztę przechowuj w lodówce, dokładnie przykrywając folią spożywczą, aby awokado nie straciło swojego pięknego koloru. Smacznego!

Przepis pochodzi z książki Gordona Ramsay'a "Ramsay's best menus"

niedziela, 11 maja 2014

Krem z marchwi z mleczkiem kokosowym i imbirem


Po wyjazdowej przerwie powracam do blogowania. W głowie siedzi dużo kulinarnych pomysłów, których realizację wciskam w wolnej chwili pomiędzy szkołą, dodatkowymi zajęciami i nauką. W maj wkroczyłam z myślą, że w tym roku cieszę się wolnymi dniami w czasie matur, a za rok kolej na mnie. Ogrom wiedzy, którą trzeba odświeżyć i jeszcze drugie tyle przyswoić przeraża. Na razie mogę jednak spokojnie cieszyć się wiosną w pełnym rozkwicie, podziwiać kwiaty, słuchać śpiewu ptaków i gotować z pojawiających się pierwszych tegorocznych warzyw. W obieg poszły już szparagi, z niecierpliwością czekam na dostawę ekologicznej botwinki na chłodnik.Na rynku pojawił się już rabarbar, a lada dzień będziemy zajadać się polskimi truskawkami. Korzystajcie z wiosny, bo nie potrwa długo!

Moja dzisiejsza propozycja to pierwsze, co wpadło mi do głowy, kiedy musiałam zrobić coś z kilogramem marchwi. Delikatna marchewka z subtelnym i kremowym mleczkiem kokosowym, podkręcona imbirem. Tego było mi potrzeba.

SKŁADNIKI (na 4-6 porcji zupy):
1 kilogram marchwi
1 litr bulionu warzywnego lub drobiowego
150ml mleczka kokosowego (wymieszaj zawartość puszki)
kawałek imbiru wielkości kciuka lub więcej, według uznania
sól i świeżo zmielony czarny pieprz

wiórki kokosowe do posypania


  1. Zagotuj bulion w garnku. Obierz marchewki i pokrój na mniejsze kawałki. Wrzuć do bulionu i gotuj do miękkości. 
  2. Zmiksuj całość blenderem, po czym dodaj mleczko kokosowe, starty imbir i dopraw solą i pieprzem do smaku.
  3. Podawaj posypane wiórkami kokosowymi. Smacznego!



środa, 2 kwietnia 2014

Zupa z soczewicą, pomidorami, dymkami i kurkumą z dodatkiem cynamonu i cytryny


Jestem wielbicielką zup z soczewicą, jak i w ogóle soczewicy. Tę zupę robiłam dwukrotnie z kaszą bulgur, a w końcu zdecydowałam się na zastąpienie jej soczewicą. Obie wersje są przepyszne i godne polecenia. Ogólnie zupę przygotowuje się dość szybko, poza obieraniem małych cebulek. No ale jak tu się powstrzymać, kiedy na wiosnę przechodząc przez rynek mijam wielkie worki pełne dymek różnej wielkości, zarówno czerwonych jak i białych. Oczywiście można z nich zrezygnować, ale przyjemnie wyławiać z zupy pływające kuleczki. Dlatego proponuję włączyć sobie odcinek ulubionego serialu, wziąć nożyk i zanim się zorientujemy, wszystkie cebulki będą obrane czekać na dalsze losy.

Do zupy dodałam także kawałek świeżego korzenia kurkumy. Przyznam, że pierwszy raz miałam do czynienia z takową i byłam pod wrażeniem, jak bardzo może ona wpłynąć na kolor bulionu. Dowodem na to niech będzie chociażby tarka, której nie mogłam domyć i pozostała żółta... W każdym razie gorąco polecam tę gorącą zupę :)

SKŁADNIKI:
200g małych cebulek dymek, obranych
2 duże pomidory, pokrojone w kostkę
kawałek świeżo startego korzenia kurkumy lub łyżeczka sproszkowanej
2 kawałki kory cynamonu
1,5 l dobrego bulionu drobiowego lub warzywnego
kilka liści limonki kafir (można pominąć)
200g czerwonej soczewicy
cytryna, sparzona
świeża natka kolendry
brązowy cukier
oliwa


  1. Rozgrzej na patelni łyżkę oliwy i podsmaż kurkumę oraz cynamon, po czym dodaj dymki i pomidory. Smaż przez kilka minut, a następnie zalej całość gorącym bulionem, dodając liście limonki, jeśli je posiadasz oraz ścierając skórkę z cytryny.
  2. Gdy bulion się zagotuje, wrzuć soczewicę i gotuj pod przykryciem, aż zmięknie i się rozpadnie.
  3. Teraz dopraw zupę solą, pieprzem i łyżeczką brązowego cukru. Dodaj sok z połowy lub jeśli będzie za mało kwaśne, z całej cytryny. Podawaj z listkami kolendry. Smacznego!
Dobrze, by przed podaniem zupa postała kilka godzin, aby przeszła aromatami, a w szczególności cynamonem

wtorek, 18 lutego 2014

Barszcz z kapustą i czarną soczewicą

W czasie bożonarodzeniowej przerwy dzięki książce The Kinfolk Table odkryłam jej bloga. Mowa o Sarah Britton i jej wspaniałym My New Roots. Wystarczy chwilę na nią popatrzeć, posłuchać tego, z jaką radością mówi o życiu, o jedzeniu. To kobieta o niesamowitym darze zarażania wszystkich dookoła pozytywną energią. Obala wszelkie stereotypy o tym, że zdrowo oznacza niesmacznie. Jak na razie skorzystałam z czterech jej przepisów i się nie zawiodłam. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie, jak przy odrobinie kreatywności można przygotowywać zdrowe i niemniej pyszne wersje różnych potraw. Przepis, który dziś Wam proponuję pochodzi także z tego bloga. Zupa jest pyszna, z mnóstwem warzyw do pochrupania.

A ja siedzę w kuchni, co chwila mieszając piekącą się właśnie granolę. W lodówce masa na ciastka czeka na zwolnienie się piekarnika. Muszę mieć czym poczęstować jutro znajomych. Dzisiejszego wieczoru, 2 minuty po północy kończę osiemnaście lat. Nie wiem czemu, ale cały dzień jestem z tego powodu poddenerwowana. Może podświadomie czuję, że oficjalnie rozpoczynam nowy etap w życiu, choć wszystko pozostanie przecież po staremu. Powinnam się cieszyć, a ja popadam w melancholię.. Z jednej strony chcę wkraczać w dorosłość, ale z drugiej cofam się wstecz do tego, co było i tęsknię za byciem dzieckiem. Społeczeństwo wymaga już pewnej postawy, zdecydowania, odpowiedzialności. Koniec z ukrywaniem się za spódnicą mamy. Wraz z urodzinami męczy mnie myśl, że jeszcze tylko półtora roku mieszkania w rodzinnym domu, że będę musiała stworzyć swój własny, od nowa.

Jutro po świętowaniu pakuję manatki i ruszam do Anglii. Mam nadzieję spędzić tam wspaniały tydzień. Zawsze chciałam odwiedzić Wielką Brytanię. Będę także miała okazję wypróbować mój nowy aparat "w akcji", bo do tej pory robiłam nim zdjęcia w spokoju, ze statywem i mnóstwem czasu do namysłu.


SKŁADNIKI (na 6-8 porcji)
trochę masła klarowanego lub oleju kokosowego (można zastąpić oliwą)
3 pory
4 ząbki czosnku
4 liście laurowe
kilka gałązek świeżego tymianku
4 średnie buraki
3 średnie marchewki
2 szklanki poszatkowanej kapusty
3 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżka musztardy Dijon
1 łyżeczka suszonych jagód jałowca (ok. 12 sztuk)
1 łyżeczka nasion kminu rzymskiego
ok. 2,5 litra bulionu warzywnego lub drobiowego
3/4 - 1 szklanka czarnej soczewicy (można zastąpić brązową)
1 łyżka octu jabłkowego
sól morska, czarny pieprz
oliwa z oliwek

  1. Jeśli to możliwe, namocz soczewice przez noc lub przez 8 godzin. Po tym czasie odsącz ją i opłucz.
  2. Przygotuj wszystkie warzywa: pokrój białe i jasnozielone części porów w poprzek na plasterki. Zielone części możesz zamrozić i wykorzystać np. do gotowania wywaru. Przeciśnij czosnek przez praskę lib zetrzyj na tarce. Obierz buraki i posiekaj w paseczki używając robota kuchennego (paseczki będą grubsze niż w przypadku ścierania ręcznie na tarce). Obierz marchewki i pokrój w poprzek na plasterki.
  3. W dużym garnku na średnim ogniu roztop masło lub olej kokosowy. Dodaj pory i szczyptę soli morskiej i podsmażaj chwilę, aż pory zmiękną. Dodaj czosnek i podsmażaj jeszcze 2 minuty, żeby puścił aromat. Dodaj liście laurowe, tymianek, jagody jałowca, kmin rzymski, koncentrat pomidorowy i musztardę, wymieszaj. Dodaj buraki, marchew i bulion (na początku dodaj 2 litry i później w razie potrzeby dolej resztę). Wrzuć soczewicę. Zagotuj i gotuj pod przykryciem na małym ogniu przez 15-20 minut, aż soczewica będzie miękka. Wtedy dodaj kapustę i gotuj jeszcze przez kilka minut. Dopraw wszystko pieprzem i w razie potrzeby solą morską. Podawaj skopione oliwą z oliwek. Smacznego!

sobota, 18 stycznia 2014

Zupa soczewicowo-pomidorowa

Kubek gorącej, sycącej zupy to świetna propozycja na pochmurne, zimne dni. Akurat gdy zrobiłam tę zupę, w Szczecinie padał śnieg, a ja chora zamiast w szkole, siedziałam w domu. Nazajutrz, gdy wyszłam rano z domu, wszystko topniało, było mokro i nieprzyjemnie. W takie dni mam wielką ochotę na ciepłą zupę i niezliczone ilości herbat. Ta idealnie wpisała się w moje potrzeby, a mój Tata powiedział, że taki talerz zupy od razu człowiekowi poprawia humor. Polecam, zwłaszcza, że jet niekomplikowana i nie wymaga dużej ilości składników.

Warto tylko zrobić dobry bulion. Ja 1 skrzydełko i 1 udko kurczaka oraz paczkę włoszczyzny zalałam 2 litrami zimnej wody. Dodałam ziele angielskie, liście laurowe, ziarenka pieprzu i suszony tymianek. Przykryłam, zagotowałam i gotowałam ok. 1,5 godziny. Po tym czasie wystarczy tylko posolić do smaku i bulion gotowy. Ważne tylko, aby nie solić wcześniej, bo wtedy warzywa i mięso nie puszczą tyle aromatu. Z bulionu wystarczy wyjąć tylko mięso i suszone zioła, a włoszczyznę zostawić. Mi starczyło go na zupę oraz trochę przecedziłam i zamroziłam na czarną godzinę :).

SKŁADNIKI (na ok. 5 porcji zupy):
1 litr bulionu drobiowego lub warzywnego (patrz powyżej)
1-2 łyżki oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek
1 duża cebula, drobno posiekana
2 duże ząbki czosnku (lub 3-4 średnie), drobno posiekane
1 duża słodka czerwona papryka, pokrojona w niewielką kosteczkę
1/2 łyżeczki sproszkowanej kurkumy
500ml passaty pomidorowej
1 szklanka (150-200g) czerwonej soczewicy (dałam połówki nasion)
natka pietruszki, drobno posiekana


  1. W dużym garnku rozgrzej olej i podsmaż cebulę. Dodaj czosnek, a po chwili paprykę i maż kilka minut, aż papryka delikatnie zmięknie.
  2. Wsyp kurkumę i wlej passatę pomidorową. Smaż kilka minut, po czym zalej wszystko bulionem.
  3. Gdy bulion się zagotuje, wsyp soczewicę i gotuj, aż będzie miękka i powoli zacznie się rozpadać (ale jeszcze się nie rozpadnie). 
  4. Podawaj gorące, posypane świeżą natką pietruszki. Smacznego!

czwartek, 9 stycznia 2014

Krem z buraków i czerwonej kapusty

Niesamowita zupa, nie spodziewałam się po niej takiej głębi smaku, więc była dla mnie miłym zaskoczeniem. Wyraźnie czuć buraczki i czerwoną kapustę, a krem chrzanowy niczym wisienka na torcie wieńczy dzieło.

Po Świętach bardzo wypoczęta na nowo wdrażam się w szkolny rytm. Tym razem staram się wykonywać wszelkie zadania w spokoju, nie dając się wprowadzić w wir pracy i ganianinę. Ponieważ nie lubię monotonii zarówno w życiu, jak i w jedzeniu, w tym tygodniu oprócz nauki, chodzę na koncerty i gotuję. Zrobiłam aromatyczny ryż z bakaliami i szafranem, upiekłam wspaniałą granolę, dziś przy świecach jadłam z rodzicami buraczane pęczotto z ciepłymi pomarańczami, a na jutro w lodówce czeka na mnie dip z czerwonej fasoli oraz sałatka z komosą ryżową, ogórkiem, twarogiem i miętą. Uwielbiam po szkole zamiast siedzieć przy komputerze, buszować w kuchennym fartuchu pichcąc ciepły posiłek oraz przygotowując jedzenie na śniadanie i do zabrania do szkoły. To wspaniałe uczucie, kiedy na przerwie mogę poprawić sobie humor pudełeczkiem z dobrym jedzeniem.

SKŁADNIKI (na 4-6 porcji)
2 łyżki oliwy z oliwek
1 czerwona cebula, pokrojona w plasterki
3 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
5cm świeżego imbiru, obranego i drobno startego
1 łyżeczka mielonych ziaren kolendry
1/2 niewielkiej główki czerwonej kapusty, posiekanej
600g buraków ćwikłowych, obranych i pokrojonych w kostkę
1,5l wywaru drobiowego lub warzywnego
1 puszka krojonych pomidorów
1 łyżka miodu

Na krem chrzanowy:
200ml śmietany kremówki
2 łyżki świeżo utartego chrzanu (lub więcej do smaku)
1 łyżka musztardy Dijon
1 łyżeczka octu z białego wina


  1. Zacznij od przygotowania kremu chrzanowego, gdyż musi on się schłodzić w lodówce. Ubij śmietanę, a następnie wmieszaj resztę składników.
  2. Podgrzej oliwę w dużym garnku z grubym dnem. Dodaj cebulę, szczyptę soli morskiej i smaż ok. 10 minut. Dodaj czosnek, imbir, kolendrę, kapustę i buraki, podsmaż chwilę, po czym wlej wywar. Dodaj pomidory i miód.
  3. Całość zagotuj i gotuj 25 minut.
  4. Zaczekaj, aż zupa nieco ostygnie, a następnie zmiksuj ją.
  5. Podawaj z kremem chrzanowym i (opcjonalnie) ze świeżymi ziołami lub natką.. Smacznego!
Przepis pochodzi z książki Billa Grangera "Najlepsze dania Billa)

niedziela, 15 grudnia 2013

Krem z pietruszki z porem i gruszką

O tym, że uwielbiam zjeść gorącą zupę pisałam już nie raz. Ta jest jeszcze jesienna, delikatna, wspaniała. Ja najbardziej lubię taką w ciemny, zimny wieczór, kiedy za oknem pada, a ja w cieplutkich skarpetkach zajadam się zupą i rozmyślam o życiu. Polecam.

SKŁADNIKI:
600g korzenia pietruszki, obranej i pokrojonej w kostkę
2-3 białe cebule, pokrojone w piórka
kawałek pora (biała część), pokrojonego w plasterki
olej rzepakowy lub oliwa
1 łyżka masła
1 gruszka, obrana i pokrojona na kawałki
wywar drobiowy lub warzywny
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
garść orzeszków piniowych, zrumienionych na suchej patelni


  1. W głębokiej patelni rozgrzej olej i wrzuć cebulę i por. Dopraw solą i pieprzem i duś pod przykryciem, aż warzywa będą miękkie i skarmelizowane.
  2. Dodaj pietruszkę i duś do miękkości, co jakiś czas mieszając. Pod koniec dodaj gruszkę i dopraw jeszcze solą i pieprzem.
  3. Warzywa zalej bulionem i zmiksuj. Gdyby zupa była za gęsta, dodaj jeszcze bulionu.
  4. Podawaj posypane orzeszkami piniowymi. Smacznego!

wtorek, 3 grudnia 2013

Krem z dyni i mango

Miseczka gorącej zupy wyjadanej łyżeczką zawsze sprawia mi tyle radości. Proste wykonanie, duże pole dla kreatywności, rozgrzewające działanie i wspaniały smak. Teraz, gdy na dworze coraz chłodniej, a mróz już od rana atakuje odsłonięte poliki, będę gotować coraz więcej zup. Wczoraj ugotowałam tradycyjną buraczkową, by za tydzień zrobić wariację na jej temat. Zupa z poniższego przepisu powstała spontanicznie, żeby nie powiedzieć, że przez przypadek. Dwa tygodnie temu robiłam sobie dyniowy weekend. Z tego, co ugotowałam, pozostało mi trochę puree z dyni hokkaido i kilka kawałków upieczonej piżmowej. W lodówce z kolei zalegało mango, którego przeznaczeniem miało być lassi. Wrzuciłam więc pomarańczowe dobrodziejstwa do pozostałego po pietruszkowym kremie bulionu i zmiksowałam. Chwilę później zajadałam się przepyszną kremową zupą. Ma niepowtarzalny, słodkawy smak. Gorąco polecam!

SKŁADNIKI (2-4 porcje zupy)
0,5 kg pieczonej dyni (polecam piżmową lub hokkaido) *
1 dojrzałe mango
wywar drobiowy lub warzywny
sól, pieprz

opcjonalnie: kawałek masła, kilka listków szałwii (polecam ananasową)

*dynię należy wydrążyć, pokroić na mniejsze kawałki, obrać ze skóry (jeśli używamy hokkaido, skórę należy pozostawić) i wyłożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy ok. 30-40 minut w temp. 200stC lub do czasu, aż będzie miękka, ale niezrumieniona.


  1. Zmiksuj ze sobą upieczony miąższ z dyni, mango i bulion (ilość w zależności od tego, jak gęstą zupę chcemy uzyskać).
  2. W rondelku rozgrzej masło i chwilę podsmaż w nim listki szałwii, aż staną się chrupkie. Dodaj do zupy.
  3. Można podawać zarówno na ciepło, jak i na zimno (ja preferuję pierwszą wersję :))


niedziela, 3 listopada 2013

Krem z pieczonej dyni z pietruszkowym pesto

Co jesień wielu ludzi ogarnia szał na dynię. Zupy dyniowe, ravioli z dynią, placuszki, ciasta, serniki, zapiekanki, gulasze, widziałam gdzieś nawet koktajl z dyni. Chociaż nie jestem jakimś wielkim fanem dyni, czułam się zobowiązana do przygotowania jakiegoś dyniowego dania. A więc powstał krem dyniowy. Ponoć najlepsza jest hokkaido i dobrze  jest ją najpierw upiec. Tak też i postąpiłam. Zalegająca w lodówce cała masa pietruszki skłoniła mnie do zrobienia pesto i był to strzał w dziesiątkę. Zupę polecam dla miłośników i niemiłośników dyni.

SKŁADNIKI (na 6 porcji):
1,5 kg dyni hokkaido (waga po usunięciu ze środka miąższu z pestkami)
5 ząbków czosnku
sól i świeżo zmielony czarny pieprz
oliwa z oliwek
kilka gałązek świeżego tymianku
1250ml wywaru drobiowego lub warzywnego

Na pesto:
1 spory pęczek natki pietruszki
porządna garść migdałów (żeby łatwiej było zmiksować, można użyć płatków)
3/4 szkl startego Parmezanu lub Grana Padano
kilka łyżek oliwy z oliwek
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz


  1. Rozgrzej piekarnik do 200stC. Wydrąż dynię i pokrój na podłużne kawałki. Rozłóż je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Między nimi rozłóż nieobrane ząbki czosnku. Skrop oliwą, posyp  pieprzem i listkami tymianku. Piecz ok. 30 minut, aż dynia będzie miękka.
  2. Zagotuj bulion i odlej połowę do innego naczynia. Wrzuć do niego upieczone kawałki dyni i czosnek (już bez skóry). Całość zmiksuj do uzyskania gładkiego kremu. Dodawaj stopniowo bulion, aż do uzyskania pożądanej konsystencji.
  3. Zmiksuj wszystkie składniki na pesto (aby ułatwić pracę mikserowi, możesz dodać odrobinę wody). Dopraw solą i pieprzem.
  4. Zupę podawaj z łyżką pesto i świeżą pietruszką. Smacznego!

sobota, 10 sierpnia 2013

Krem z pieczonych pomidorów i papryki z orzechami włoskimi

Och, dochodzi pierwsza w nocy, a ja piszę tego posta na rano i się rozmarzyłam, bo ta zupa była taka pyszna... Robiłam kiedyś zupę z pieczonej papryki w dwóch kolorach, ale ta z pomidorami... No po prostu poezja. Po upieczeniu smak warzyw jest bardziej wyrazisty niż przy smażeniu czy gotowaniu. Bez dwóch zdań, do wypróbowania w tym sezonie!!!

SKŁADNIKI (na 6 porcji zupy):
1kg dojrzałych pomidorów, pokrojonych na połówki (w poprzek)
4 papryki (2 czerwone, 2 żółte), pozbawione ogonków i gniazd nasiennych, przekrojone na pół
2-3 ząbki czosnku (pokrojone na plasterki)
100g orzechów włoskich (po części zmiksowanych, część posiekana)
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
500ml wywaru warzywnego lub drobiowego
cukier, sól i świeżo zmielony czarny pieprz

Do podania: 
starty Parmezan lub Grana Padano
świeża bazylia
  1. Nastaw piekarnik na 200stC. Nasmaruj warzywa oliwą i wyłóż je na natłuszczonej blasze (rozcięciem do góry). W pomidory powtykaj plasterki czosnku. Posyp solą i pieprzem i piecz 40-50min, aż warzywa będą miękkie i będzie wypływał z nich sok.
  2. Zagotuj bulion, dodaj do niego upieczone warzywa, chwilę pogotuj, a następnie zmiksuj na jednolity krem i dopraw solą, pieprzem i odrobiną cukru.
  3. Do kremu pomidorowo-paprykowego dodaj orzechy i cynamon. Podawaj ze startym Parmezanem i listkami bazylii. Smacznego!!!


piątek, 2 sierpnia 2013

Krem z cukinii

Zawsze gdy wyjeżdżam i moje możliwości gotowania są okrojone, myślę o tym, co ugotuję, kiedy wreszcie wrócę. Gotowanie zaczęło definiować moją osobę. Pasja to nieodstąpiona cząstka nas samych. Czasem posiadamy pasje już od urodzenia, a czasem potrzeba wielu lat życia, aby w końcu ją odnaleźć. Grunt to wciąż rozwijać swoje zainteresowania, działać w tym, co lubimy. Myślę też, że każda przerwa od robienia tego, co kochamy, też ma swoje zalety. Gdy coś zmusza nas na jakiś czas do odstąpienia od naszych hobby, możemy jeszcze mocniej uzmysłowić sobie, jak bardzo pragniemy to robić, jak bardzo potrzebne nam to do życia. A kiedy przez jakiś czas mamy przerwę, to może też nasze oczy bardziej otworzą się na świat, że nie zbzikujemy przez zachłanność do naszych pasji. W sumie nie miałam zamiaru o tym pisać, ale tak jakoś przyszły mi do głowy takie przemyślenia. A teraz, kiedy sezon w pełni, trzeba wykorzystać to, co daje nam natura. Na początek krem z cukinii (przepis "na oko", bo nie zapisywałam dokładnych proporcji).


SKŁADNIKI (na kilka porcji zupy):
3 średnie cukinie (dałam 1 zieloną, 1 żółtą i 1 kabaczek)
świeży korzeń imbiru (ok. 2 łyżki)
1 cebula, posiekana
curry w proszku, dałam ostre (1 łyżeczka lub więcej)
skórką z pomarańczy (ok. 1 łyżka lub więcej)
wywar warzywny
oliwa z oliwek
sól i pieprz
Śmietanka (do podania)

  1. Pokrój cukinie w kostkę, z większych można wydrążyć środek z pestkami.
  2. W dużym garnku rozgrzej 2 łyżki oliwy i zeszklij cebulę (ale nie pozwól, by zbrązowiała).
  3. Dodaj świeżo starty imbir , smaż jeszcze chwilę i wrzuć cukinie. Dodaj sól i smaż je, mieszając, aż będą miękkie.
  4. Dodaj curry w proszku oraz skórkę z pomarańczy, wymieszaj i zalej taką ilością wywaru, aby zrównał się z powierzchnią cukinii, ale nie przykrył jej.
  5. Chwilę gotuj cukinie w wodze, dopraw solą i pieprzem, a następniezdejmij z ognia i dokładnie zmiksuj. Dopraw jeszcze, w razie potrzeby.
  6. Podawaj ze śmietaną.


piątek, 21 czerwca 2013

Krem z marchwi z pomarańczą



Jutro pierwszy dzień lata, choć myślę, że ostatnie upały pokazały, że już dawno nadeszło. Podczas gdy moja szkoła zamieniła się w saunę, ja wraz z moją klasą spędzaliśmy czas nad morzem. Upał nie przeszkodził, aby beztrosko turlać się po wydmach, a ciepłe powietrze towarzyszyło nam podczas przesiadywania na plaży w środku nocy. Moje krytyczne spojrzenie na posiłki musiało spotkać się z dużym wyzwaniem, jakim było stołówkowe jedzenie. Są jednak takie momenty, w których na pewne sprawy trzeba przymknąć oko, aby nic nie stanęło na drodze ku dobrej zabawie. Teraz czeka mnie niezłe wyzawanie, jakim będzie przygotowanie dla mojej Mamy imieninowej kolacji. Zamienię się w szefa kuchni i razem z Mamą przygotujemy 4-daniowy posiłek dla 15 osób. Menu już od dawna ułożone, zakupy zrobione, teraz pozostało tylko zakasać rękawy i brać się do roboty. Jednym z dań będzie krem z marchwi z pomarańczą, na który przepis umieszczam poniżej.

SKŁADNIKI (na 4 porcje):
kawałek selera, obrany
korzeń pietruszki, obrany
kawałek pora
kawałek korzenia imbiru (wielkości kciuka), obrany
1 łyżeczka nasion kozieradki
kilka ziarenek ziela angielskiego
kilka listków laurowych
sól, pieprz
1 kg marchwii
1 pomarańcza
50g masła
opcjonalnie: jedna trawa cytrynowa

  1. Zalej pomarańczę czystą wrzącą wodą z czajnika, możesz ją też wyszorować, aby lepiej pozbyć się chemikaliów ze skórki. Po chwili moczenia, z połowy pomarańczy zeskrop wierzchnią, pomarańczową skórkę, aby powstało kilka podłużnych płatów. 
  2. W sporym garnku nagotuj 1,5l wody.Do gotującej się wody dodaj skórkę z pomarańczy, pietruszkę, seler, imbir, por oraz trawę cytrynową (przełam na pół).. Dopraw kozieradką, zielem angielskim, listkami laurowymi, solą i pieprzem i przykryj, pozostawiając na małym ogniu.
  3. Gdy uzyskasz aromatyczny wywar, dodaj obrane i pokrojone marchewki. i dalej gotuj pod przykryciem, aż zmiękną. Zdejmij garnek z ognia. Przecedź wywar przez sitko. W garnku ma pozostać tylko czysty wywar, marchewki, por i pietruszka, ewentualnie seler.
  4. Obierz pomarańczę tak, aby pozbawić ją wszelkich błonek, a następnie dodaj miąższ wraz z sokiem do zupy. Zetrzyj korzeń imbiru,  Całość zmiksuj. Podawaj ze śmietaną oraz z ulubionymi ziołami (u mnie szałwia ananasowa).

wtorek, 4 czerwca 2013

Zupa gulaszowa w stylu szegedyńskim

Nadrabiam zaległości, powstałe m.in. przez mój wyjazd do Gdyni i od wczoraj prawie całe popołudnie spędzam w kuchni, przygotowując smaczne rzeczy dla rodziny lub dla siebie samej. W kuchni czas upływa niemiłosiernie szybko, za to jak przyjemnie. Kiedy gotuję, zapominam o upływających minutach, o obowiązkach i skupiam się na przygotowywanym posiłku. Kocham to. Zupa gulaszowa nie jest może najodpowiedniejszą propozycją na czerwcowe dni, ale jakoś tak za często książka Sary Wiener otwierała mi się na stronie z tym przepisem, a poza tym, czemu nie? Szegedyński gulasz, czyli z dodatkiem kiszonej kapusty i kwaśnej śmietany. Kojarzy się z kuchnią węgierską, jednak prawdopodobnie ten styl potrawy powstał w kuchni wiedeńskiej. Kiszona kapusta dodała daniu wyrazistego, lekko kwaskowatego smaku. Przez tę zupę mój wczorajszy plan pójścia spać wcześniej legł w gruzach, ale było warto. Wczoraj nie próbowałam jej po ukończeniu, za to jak wróciłam ze szkoły od razu moja rodzina przekazała, że wszyscy jedli, że pyszna. Nawet moja dwuletnia Bratanica jadła z apetytem. Gdy robiłam zdjęcia i zostawilam starannie udekorowaną zupę na podłodze, gotową do sesji, po mojej dosłownie chwilowej nieobecności w pokoju, Mała już dobrała się do talerza i z zadowoleniem mieszała rączką w gulaszowej :).No cóż...

Przepis pochodzi z książki Sarah Wiener "Frau am Herd"

SKŁADNIKI (4-6 porcji)
500g wołowiny (np. udziec)
3 łyżki masła
2 litry bulionu mięsnego (mój był drobiowo-wołowy)
250g cebuli (ok. 3 cebule)
2 ząbki cozsnku
1 łyżka papryki w proszku (dałam wędzoną, może być też słodka)
sól, pieprz
świeży majeranek (można zastąpić 2 yżkami suszonego majeranku lub oregano)
1 łyżeczka kminku
2 duże łyżki koncentratu pomidorowego
200g obranych ziemniaków
2 duże pomidory
2 papryki (1 żółta, 1 czerwona)
200g kiszonej kapusty


  1. Umyj i osusz mięso. Pokrój je w kostkę (ok, 1,5cm), oprusz je solą i pieprzem. Obierz cebulę i czosnek, a następnie posiekaj.
  2. Rozgrzej masło w rondlu i podsmaż na nim wołowinę (aby była brązowa z każdej strony). Dodaj czosnek i cebule i podsmaż je z mięsem. Dodaj przyprawy oraz koncentrat pomidorowy i dobrze wymieszaj.  Po chwili dodaj wrzący bulion i gotuj na małym ogniu pod przykryciem przez ok. 1,5h.
  3. W międzyczasie obierz i pokroj w kosteczkę ziemniaki. Pokrój paprykę, pomidory. Odsącz kiszoną kapustę i posiekaj ją. Po ok. 30 minutach gotowania, dodaj do zupy paprykę, pomidory i kiszoną kapustę, a po upływie kolejnych 30 minut, dorzuć ziemniaki.
  4. Zupa będzie gotowa, kiedy z gumowatej, stanie sie krucha. Dopraw solą i pieprzem. Podawaj gorące.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Zupa soczewicowa z dymkami, na wywarze o smaku curry i szafranu

Właśnie siadam i piszę do Was po dniu, niemalże całym spędzonym w kuchni. Jeszcze dziś tam wrócę, po za 20 minut muszę wyjąć bezy z piekarnika, które przygotowałam na jutrzejsze spotkanie, o którym jeszcze Wam opowiem. Doszłam też ostatnio do wniosku, że zbyt mało na moim blogu dodatkowych, treści, recenzji, porad. W przyplywie wolnego czasu postaram się to zmienić. A tymczasem, przepis na pyszną, treściwą zupę. Użyłam do niej malutkich dymek, które niestety mają jedną wadę: każdą trzeba obrać, a to bardzo żmudna robota. Za pierwszym razem mój Tata z Wujkiem dzielnie obierali jedną po drugiej, podczas gdy ja gotowałam bulion. Innym razem ja dołączyłam do mojego Taty, który żałował, że razem ze mną cieszył się jak dziecko z kupna tych cebulek, nie wiedząc jeszcze, z czym to się wiąże. Ale nie przesadzajmy, nie jest tak źle. Jeśli jednak nie macie ochoty poświęcić chwili na obieranie, użyjcie dymek większych rozmiarów lub innejgo rodzaju cebuli, bo warto.

SKŁADNIKI:
Na wywar:
2,5 l wody
2 niewielkie marchwie
1 jabłko, przekrojone na pół, bez gniazd nasiennych
kawałek korzenia selera
kawałek pora
kawałek korzenia pietruszki
1 łyżeczka ziaren zielonego lub czarnego pieprzu
sól, pieprz świeżo zmielony
1 łyżeczka mielonej kurkumy
1 łyżeczka curry
0,12g słupków szafranu (1/4 łyżeczki)
1 łyżeczka ziaren kozieradki


150 g cebuli dymki (dałam cebulki wielkości orzecha laskowego, mozna zastąpić innymi)
3 ząbki czosnku, pokrojone w plasterki
250g czerwonej soczewicy
oliwa

świeża kolendra

  1. Najpierw obierz dymki i odstaw na bok.
  2. Przygotuj wywar: w dużym garnku zagotuj wodę, wrzuć do niej obrane warzywa i dodaj trochę soli, ziarna pieprzu i kozieradkę. Przykryj i gotuj na malym ogniu, aby warzywa powoli puszczały aromat. Gdy wywar powoli zacznie nabierać smaku, dodaj curry i szafran i gotuj dalej. Na końcu dopraw bulion solą i pieprzem do smaku.
  3. Na patelni rozgrzej oliwę, dodaj plasterki cozsnku i zeszklij cebulę, w razie potrzeby pokrojonej na kawałki (w moim przypadku nie bylo już takiej potrzeby). Dodaj do gotującego się bulionu.
  4. Na koniec do zupy dodaj soczewicę i gotuj 10-15 minut, aż ziarna popękają.
  5. Zmiksuj połowę zupy, wraz z warzywami z bulionu i wymieszaj z drugą połową. Podawaj ze świeżą kolendrą, możesz tez dodaj śmietany.



sobota, 13 kwietnia 2013

Zupa rybna

Miała być ryba, ale w końcu zrobiłam obiad składający się z zupy rybnej i gnocchi z masłem estragonowym (jak na złość po przeszukaniu całego miasta nie było szałwii, oczywiście po kilku dniach wróciła na sklepowe półki :)). Często tak mi się zdarza, że po tym jak ciągle widzę w sklepie jakiś produkt, to kiedy mam zamiar coś z niego ugotować, ułożyłam przepis, to nagle produkt ten znika ze sklepu. Miałam tak właśnie na przykład z wyżej wymienioną szałwią, z królikiem, a teraz od dawna planowany uroczysty obiad na 80. urodziny babci i nie ma w Lidlu kaczek !!! No cóż, wyposażenie sklepów stawia przede mną wyzwania. Najlepsze przepisy rodzą się właśnie w takich sytuacjach - jak na przykład masło estragonowe do gnocchi, które spokojnie może konkurować ze znanym i okrytym chwałą szałwiowym. Przepisu na gnocchi na razie nie wstawiam, bo muszę jeszcze dopracować ich przygotowywanie. Za to zupa rybna wyszła bardzo dobra, powtórzona i godna polecenia :).


SKŁADNIKI:
1,5 litra bulionu rybnego* (ewentualnie warzywnego)
1 marchew, pokrojona na półplasterki
1 czerwona papryka, pokrojona
ok.450g mrożonych lub świeżych krewetek
ok. 850g ryby ( u mnie dorsz atlantycki - tzw. czerniak i jakieś 200g łososia)
1,5 puszki (600g) pomidorów
2 łyżki papryki wędzonej w proszku
1 cebula, posiekana
3 ząbki czosnku, posiekane
pęczek bazylii
oliwa
sól i świeżo zmielony czarny pieprz
opcjonalnie: kawałek papryczki chili lub harborio, pozbawionej nasion i drobno posiekanej


  1. Rybę i krewetki opłusz, wysusz. Rybę pokroj w kostkę i oprusz solą, tak jak krewetki. Odłóż na bok.
  2. W dużym garnku zagotuj bulion. Dodaj do niego paprykę i marchewkę.
  3. W osobnym garnuszki na oliwie podsmaż cebulę i czosnek, dodaj ostrą papryczkę, pomidory z puszki i wędzoną paprykę w proszku. Dopraw solą i pieprzem,  jeszcze chwilę gotuj, żeby aromaty się połączyły i dodaj do bulionu.
  4. Wrzuć rybę i krewetki do gotującej się zupy. Gotuj pod przykryciem, aż ryba i krewetki będą ugotowane (powinno to zająć ok. 15 minut).
  5. Na koniec dopraw zupę solą i pieprzem. Przed podaniem dorzuć opłukane listki bazylii. Smacznego !!!

*Ja zrobiłam bulion rybny tak samo jak warzywny, tylko dodałam grzbiety rybne (zapytaj się w sklepie rybnym o grzbiety pozostałe z filetowania ryb, dali je za darmo, bo inaczej i tak by je pewnie wyrzucili. Jeśli jednak ich nie dostaniesz, możesz dodać np. łyżkę sosu rybnego albo zostawić bulion bez rybnego posmaku

wtorek, 19 marca 2013

Zupa pietruszkowa z puddingiem marchewkowym

Były ciepłe dni, już żegnałam zimę i w myślach podawałam rodzinie wiosenny obiad na tarasie, kiedy znów przyszedł mróz, spadł śnieg, zrobiło się zimno, mokro, ślisko i szaro, bo słońce nie raczyło wyjść zza chmur. Już mam dość tej zimy. Marzę o tym, by w końcu zrzucić zimowy płaszcz, odłożyć głęboko do szuflady moje grube, futrzane rękawiczki. Chciałabym już biegać bez trudności przy łapaniu oddechu z powodu zimnego powietrza, spędzać przerwy w szkole spacerując i rozmawiając z przyjaciółmi, przygotować wreszcie mój ogródek ziołowy. Jeszcze trochę, trzeba wytrzymać...


***
Przedstawiam Wam całkiem niezłą propozycję np. na niedzielny bądź świąteczny obiad. Pudding marchewkowy powinien być bardziej zwarty niż na zdjęciu, ale z powodu pośpiechu musiałam skrócić czas gotowania marchewki i pieczenia. Smak tej zupy określiłabym jako domowy. Tak, to danie z pewnością smakuje domem. Polecam :)



Przepis pochodzi z magazynu Food&Friends

SKŁADNIKI (na 4 porcje):
Na zupę:
800 ml jasnego bulionu warzywnego
400 ml posiekanej natki pietruszki kędzierzawej lub szerokolistnej (użyłam zwyczajnej)
80g masła

Na pudding:
600g marchewki
2 ząbki czosnku
40g świeżego i oczyszczonego imbiru
skorka starta z 1/2 cytryny
olej rzepakowy
250g korzenia pietruszki lub pasternaku
200 ml mleka
4 żółtka
świeżo zmielone sól i pieprz
odrobina masła do nasmarowania formy

  1. Przygotuj pudding marchewkowy: Pasternak/korzeń pietruszki pokrój na małe kawałki i ugotuj w mleku do miękkości. Następnie zmiksuj na purée i dodaj żółtka. Wymieszaj. Dopraw solą i pieprzem.
  2. Marchewki pokrój w centymetrową kostkę. Czosnek i imbir drobno posiekaj. W garnku pod przykryciem na odrobinie oleju i małym ogniu "spoć" marchewkę z cebulą z niewielką ilością soli, aż marchewka dobrze zmięknie.
  3. Marchewkę z cebulą wymieszaj z purée z pasternaku lub pietruszki i dodaj skórkę z cytryny. Dopraw solą i pieprzem.
  4. Formę lub naczynie do pieczenia nasmaruj masłem i umieść w nim purée z marchewką. Piecz w piekarniku nagrzanym do 200˚C aż pudding stanie się miękki w środku i lekko twardawy z wierzchu.
  5. Zupa: jasny bulion zagotuj, a następnie zmiksuj z natką pietruszki, po czym jeszcze raz podgrzej i rozpuść w nim masło. Zupę należy robić możliwie jak najkrócej przed podaniem, aby pietruszka zachowała świeży smak oraz zielony kolor. Dopraw solą
  6. Podawaj na ciepło, łyżką nakładając pudding do porcji zupy.

poniedziałek, 25 lutego 2013

Krem z pomidorów z grzankami

Prosta zupa, której smak w dużej mierze zależy od pomidorów. Możemy robić naprawdę świetną pomidorową, ale nie uzyskamy dobrego smaku, bez odpowiednich poidorów. Ja wybrałam te krajowe, niestety o tej porze roku nie ma co oczekiwać fajerwerków - są jakie są i już. Mimo tego była dobra, choć we wrześniu, kiedy będą moje ulubione pomidory, dojrzewające na słońcu, a nie w szklarniowej duchocie, zdradzę wam przepis na pomidorówkę mojej mamy - jest pyyyszna. Zawsze oczekuję na nią cały rok. Niemniej jednak tę także gorąco polecam. Jest to przepis baza autorstwa Jamiego Olivera, który dowolnie można modyfikować.


SKŁADNIKI (6-8 porcji):
2 marchewki
2 łodygi selera naciowego
2 średnie cebule
2 ząbki czosnku
1,8 litra wywaru warzywnego
2 x 400-gramowe puszki podłużnych pomidorów
6 dużych dojrzałych pomidorów
mały pęczek świeżej bazylii
oliwa
sól morska
świeżo zmielony czarny pieprz

Na grzanki:
kilka kromek pieczywa razowego (najlepiej czerstwego i grubo pokrojonego)
1-2 ząbki czosnku
1 gałązka świeżego oregano
1-2 łyżki oliwy

  1. Obierz marchewki i pokrój w grube plasterki. Selera pokrój w plasterki. Cebulę obierz i grubo posiekaj. Obierz czosnek i pokrój w plasterki.
  2. W dużym rondlu na średnim ogniu rozgrzej 2 łyżki oliwy. Dodaj pokrojone warzywa i wymieszaj drewnianą łyżką. Gotuj w ten sposób po lekko uchyloną przykrywką ok.10 minut, aż marchewka zmięknie, a cebula uzyska złocisty kolor.
  3. Dodaj wywar do warzyw w rondlu razem z pomidorami z puszki i pokrojonymi włącznie z zielonymi łodyżkami (nadają zupie niesamowity aromat) świeżymi pomidorami.
  4. Całość porządnie wymieszaj i zagotuj. Na niewielkim ogniu gotuj jeszcze ok. 10 minut pod przykryciem.
  5. Dodaj do zupy oberwane listki świeżej bazylii. Przypraw zupę solą i pieprzem do smaku. Całość dokładnie zmiksuj i przed podaniem jeszcze przypraw w razie potrzeby.
  6. Aby zrobić grzanki grube plastry razowego pieczywa pokrój w kratkę. Na patelni rozgrzej oliwę i dodaj drobno posiekany czosnek i listki oregano. Smaż przez chwilę,  by czosnek i oregano wydzieliły aromaty. Wrzuć grzanki i smaż na małym ogniu, co jakiś czas mieszając, aż będą suche i chrupiące. Dopraw solą i pieprzem.
  7. Zupę proponuję podawać ze śmietaną, grzankami i świeżą bazylią.










piątek, 25 stycznia 2013

Krem z korzenia pietruszki z natką i pomarańczą

Zupa to bardzo wdzięczne danie. Doskonale nadaje się dla tych, którzy w gotowaniu stawiają swoje pierwsze kroki i uczą się odpowiedniego dobierania składników i łączenia ich w jedną całość. Przy zupach można naprawdę zabawić się w eksperymentatora kulinarnego. W daniu tym najbardziej lubię to, że wszystkie smaki się przenikają. Zupełnym przeciwieństwem są na przykład wymyślne sałatki proponowane przez średnio dobre restauracje. No i co, że ktoś połączył kurczaka z malinami, fetą, bazylią i szpinakiem, skoro każdy składnik można zjeść osobno i nie poczuć jak współgrają (o ile wizja kucharza jest przemyślana). W zupach natomiast wszystko współistnieje, każda część zupy zawiera każdy składnik lub chociażby jego aromat. Szczególnym rodzajem zup są kremy. Dobrze, jeśli oprócz gęstej kremowej cieczy, zaserwujemy dodatek jak np. grzanki, orzechy, makaron, krewetki, kawałki warzyw czy owoców lub cokolwiek innego, co wzbogaci danie pod względem wizualnym, jak i uzupełni jego konsystencję. A więc nie ma co, wyciągajcie garnki i gotujcie!

A ja od razu informuję, że może nastąpić tygodniowa przerwa na moim blogu z powodu wyjazdu do Warszawy. Jednak jak od jakiegoś czasu czynię,wyjazd ten posłuży mojemu rozwojowi kulinarnemu, przyniesie nowe inspiracje, doznania smakowe i pewnie doświadczenia kulinarne, a co za tym idzie, nowe wpisy na blogu o tym co się dzieje, gdzie warto się udać, czego spróbować.



SKŁADNIKI (na ok. 8 porcji):
2,5 litra bulionu drobiowego lub warzywnego (można dodać do bulionu kawałek wędzonego boczku)
1kg obranych korzeni pietrszuki

1 natka pietruszki
1 pomarańcza



  1. Zagotuj bulion i wrzuć do niego pokrojone na kawałki korzenie pietruszki
  2. Gotuj pod przykryciem tak długo, aż warzywa zmiękną i uzyskasz pełny aromat. Na koniec całość zmiksuj i dopraw solą i pieprzem do smaku.
  3. Natkę pietruszki zmiksuj razem z sokiem wyciśniętym z połówki pomarańczy. odrobinę tak uzyskanego płynu dodawaj do porcji zupy, dekorując kawałkami drugiej połówki pomarańczy.