Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makarony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makarony. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 kwietnia 2016

Pesto pietruszkowe


Podczas mojego pierwszego stażu w restauracji, każdy dzień rozpoczynałam od przygotowania pesto pietruszkowego, które goście dostawali czekając na zamówione dania. Starannie odrywałam listki pietruszki od łodyżek, po czym miksowałam je razem z prażonym słonecznikiem, sokiem z cytryny i sporą ilością oliwy z oliwek. Wersja, którą robię w domu jest nieco inna. Słonecznik zastąpiłam nerkowcami, a smak pesto wzbogaciłam startym na tarce Pecorino. Jest to szybka recepta na sporą dawkę witaminy C i żelaza. Można przygotować więcej i cieszyć się nim następnego dnia. Polecam!


SKŁADNIKI (na 1 porcję):
duży pęczek natki pietruszki
1/2 szkl startego sera Pecorino lub Parmezanu lub Grana Padano
40g nerkowców
40ml oliwy
sól
świeżo zmielony czarny pieprz
sok z cytryny


  1. Upraż delikatnie nerkowce w piekarniku lub na suchej patelni.
  2. Oddziel listki  pietruszki od grubych łodyżek.
  3. Zmiksuj w blenderze pietruszkę, oliwę, ser i nerkowce, w razie potrzeby podlej wodą.
  4. Dopraw solą, pieprzem i sokiem z cytryny do smaku.
  5. Podawaj z makaronem spaghetti. Smacznego!

środa, 10 lutego 2016

Somen z selerem naciowym, tofu, kukurydzą, dymką i sosem sojowym


Makaron somen odkryłam przez przypadek, kupując ukochaną przeze mnie sobę (cieniutki makaron z mąki gryczanej). Ten jest delikatny w smaku i strukturze, doskonale chłonie sos. Jako że nie jestem fanką ryżowego, którego na dziale z azjatycką żywnością zwykle sporo, szukam innych alternatyw dla tradycyjnego włoskiego makaronu (absolutnie nie próbuję stwierdzić, jakobym go nie lubiła, jest wręcz przeciwnie, lecz czasem warto spróbować czegoś nowego)

Tę potrawę stworzyłam już długi czas temu, chciałam zrobić coś z tym zachwalanym przez wszystkich wegan tofu (włączając w to moją współlokatorkę). Choć do tego dania pasuje, to mimo wszystko nie zostanę jego zwolennikiem i nadal będę się upierać, że czasem smakuje jak ciastolina dla dzieci. Wiem jednak, że po świecie chodzą jego miłośnicy, więc to Wam dedykuję ten przepis.

SKŁADNIKI (na 1 porcję):
porcja  (ok. 80g) makaronu somen lub innego pszennego azjatyckiego
100g tofu (użyłam wędzonego, ale to nie ma większego znaczenia)
1/2 łyżki oleju kokosowego
1/2 czerwonej papryczki pepperoni, pozbawionej  nasion i pokrojonej na plasterki
2-3 dymki posiekane, biała i zielona część osobno
1 ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę
2 łodygi selera naciowego, pokrojone na plasterki
3 łyżki kukurydzy z puszki i 1-2 łyżki płynu po jej odsączeniu
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżka soku z limonki
1 jajko ugotowane na miękko (opcjonalnie)


  1. Wymieszaj sos sojowy z sokiem z limonki i umieść w nim pokrojone na sześciany tofu. Odstaw na bok.
  2. Tofu wyjmij z sosu (ale go nie wylewaj). Na patelni rozgrzej olej kokosowy i przesmaż na nim tofu, by nabrało złocistego koloru. Zdejmij je z patelni i odstaw na bok. 
  3. Na olej (w razie potrzeby dodaj go więcej) dodaj białą część dymki, papryczkę i czosnek. Podsmaż przez chwilę, po czym dorzuć seler i zalej pozostawionym sosem sojowym z sokiem z limonki. Duś na średnim ogniu przez chwilę, ale aby seler nie stracił chrupkości. W tym czasie ugotuj makaron w osolonej wodzie zostawiając jej trochę po ugotowaniu. 
  4. Na patelnię dodaj kukurydzę i 1-2 łyżki płynu po jej odsączeniu oraz tofu. Podgrzej. Wrzuć makaron na patelnię z dodatkami, wymieszaj i w razie potrzeby dodaj trochę wody pozostawionej po gotowaniu makaronu. Podawaj z ugotowanym na miękko jajkiem, posypane zieloną dymką. Smacznego!

piątek, 31 lipca 2015

Makaron soba z aromatycznymi warzywami i pieczonym łososiem




Przeczekałam ciężki dla mnie okres i choć długo zajęło mi regenerowanie sił, to powracam z uśmiechem na twarzy. Niełatwo było na nowo odkrywać ustawienia w aparacie, wyciągać z szafek szmatki i naczynia, by znalazły się na zdjęciach. Po napisaniu ostatniej matury od razu założyłam fartuch kuchenny i zaczęłam gotować. Musiało jednak minąć trochę czasu, zanim poczułam się na silach, by do Was napisać. Pierwszy wpis od tak dawna na blogu i pierwsze gotowanie w nowej kuchni po remoncie. Oczywiście nie obyło się bez przeszkód. Najpierw zepsuło mi się wejście do karty w aparacie, a gdy już ten problem został rozwiązany i uradowana zrobiłam zdjęcia, okazało się, że zapomniałam dodać do makaronu łososia. I wszystko od nowa. Choć jedzenie zdążyło już nieco przestygnąć, to ten niebiański smak rekompensuje nawet i to. Już od początku nad kuchenką unosi się aromat imbiru i czosnku. Potem zapach pieczonego łososia, a na końcu mieszanka świeżych ziół, po które naprędce wyskakuję do ogródka, byle tylko zdążyć przed ugotowaniem się mojego ulubionego makaronu z mąki gryczanej - soba. Przygotowywałam to danie już kilka razy i pewnie nie raz do niego wrócę, bo jest naprawdę pyszne. Polecam!


SKŁADNIKI (na 3-4 porcje)
ok. 400g łososia ze (filet ze skórą)
1 łyżka oleju kokosowego (bez aromatu) lub innego oleju
pęczek dymki
kawałek korzenia imbiru długości kciuka
1 czerwona papryczka chilli
2 ząbki czosnku
400-500g żóltej fasolki szparagowej
1 średniej wielkości cukinia
jasny sos sojowy
pęczek świeżej kolendry
świeża bazylia
świeża mięta
200-250g makaronu soba (do kupienia na dziale z azjatycką żywnością, np. w Almie)
do podania: 2 łyżki sezamu, olej sezamowy, limonka

Marynata do łososia:
6 łyżek jasnego sosu sojowego
2 łyżki syropu klonowego
2 łyżki soku z limonki lub cytryny

  1. Zacznij od łososia. Umyj go i osusz przy pomocy papierowego ręczniczka. Z podanych składników przygotuj marynatę, przelej ją do miski i ułóż w niej łososia skórą do góry. Odstaw na czas przygotowywania reszty składników. Możesz też włożyć łososia do marynaty dużo wcześniej.
  2. Obierz i bardzo drobno posiekaj czosnek, zetrzyj imbir, wyjmij nasiona i posiekaj chilli, posiekaj dymkę (część białą i jasnozieloną oddziel od ciemnozielonej). Cukinię pokój w cienkie półplasterki lub ćwiartki. Poodcinaj końce od fasolki i pokrój ją na nieco krótsze kawałki. Ugotuj ją w osolonej wodzie.
  3. Na patelni rozgrzej olej kokosowy i wrzuć jasne części dymki oraz chilli. Po chwili dodaj imbir, a potem czosnek i przesmaż, uważając, aby nic nie przypalić. Dodaj cukinię i odrobinę sosu sojowego. Smaż, aż cukinia zmięknie, po czym dodaj fasolkę i wymieszaj.Dopraw solą do smaku.
  4. Nagrzej piekarnik do 190stC. Ułóż łososia skórą do dołu wraz z całą marynatą w naczyniu i piecz ok. 20 minut, co jakiś czas polewając go marynatą.
  5. Ugotuj makaron w osolonej wodzie i dodaj go do warzyw. Podgrzej. Przy pomocy widelca oddziel mięso łososia od skóry i rozdrobnij je na mniejsze kawałki, po czym dodaj do makaronu i wymieszaj.
  6. Kolendrę, bazylię i miętę posiekaj. Wraz z zielona częścią dymki (szczypiorkiem) dodaj do makaronu.
  7. Danie podawaj posypane uprażonym na suchej patelni sezamem, olejem sezamowym i sokiem z limonki. Smacznego !

Przepis lekko zmodyfikowany pochodzi ze strony www.kwestiasmaku.com




poniedziałek, 21 lipca 2014

Penne z sosem carbonara, bobem i bazylią



Pełnia lata, nieznośne upały. Stojąc nad gotującą się zupą lub otwierając piekarnik, z którego bucha gorące powietrze. Latem w kuchni panują szczególnie wysokie temperatury, gotowanie chwilami bywa męczące. Jednak ogromna ilość kolorowych warzyw i owoców, czekających na przerobienie wynagradza mi każdą kroplę potu. Uwielbiam, gdy na talerzu jest kolorowo,, gdy mogę jeść lekko, świeżo i zdrowo. Gdy w cotygodniowej dostawie ekologicznych warzyw znalazł się bób w strączkach, przypomniałam sobie o tych pięknych zielonych ziarnach. Na zdjęciu powyżej bób z pierwszej dostawy, jeszcze młody, niewielki. Tydzień później ziarna były już o wiele większe, dojrzałe. W towarzystwie boczku i kremowego sosu ze śmietanki i żółtka smakował wybornie. Bazylia orzeźwiła to danie i dodała mu charakteru. Polecam na wspaniały letni obiad bądź kolację.

SKŁADNIKI (3-4 porcje)
0,5 kg bobu (podaję wagę bobu bez strączków, przed obraniem ze skórki)
180g wędzonego chudego boczku
kilka ząbków czosnku
3 żółtka
5 łyżek śmietanki kremowej
300g makaronu penne
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
garść listków bazylii
świeżo starty Parmezan lub Grana Padano
oliwa


  1. Boczek pokrój w kosteczkę. Obierz bób i ugotuj w osolonej wodzie uważając, by go nie przegotować. Czosnek pokrój w poprzek na cienkie plasterki. Zagotuj wodę na makaron i ugotuj go al dente, zostawiając trochę osolonej wody po gotowaniu.
  2. W głębokiej patelni rozgrzej odrobinę oliwy i podsmaż boczek. Dodaj czosnek i dalej podsmażaj, aż puści aromat. Dodaj odrobinę wody, śmietankę, zagotuj i wrzuć bób, a po chwili świeżo ugotowany makaron. Zdejmij z ognia i wymieszaj.
  3. Do gorącego jeszcze makaronu energicznym ruchem wrzuć żółtka i od razu wymieszaj z makaronem. Żółtka nie mają się ściąć, tylko stworzyć kremowy sos. W razie potrzeby możesz dodać jeszcze trochę wody z gotowania makaronu. 
  4. Danie wymieszaj z posiekana bazylią. Podawaj ze startym Parmezanem. Smacznego!


poniedziałek, 23 czerwca 2014

Penne z pesto, awokado, fetą i mietą


Kiedy patrzę wstecz na moją niedługą na razie przygodę z gotowaniem widzę, jak zmienia się moje podejście, ile rzeczy już sobie wypracowałam. Teraz przede wszystkim staram liczyć się z naturą, dostosowywać menu do tego, co akurat daje przyroda. Wychodzę z założenia, że to, co rodzi Ziemia jest dobre, a więc człowiek nie musi tego ulepszać. Bacznie przyglądam się wszelkim etykietom, mam kilka miejsc, w których kupuję konkretne produkty. Rozmawiam ze sprzedawcami, a potem z ufnością do nich wracam bo wiem, że starają się, aby dać klientowi jak najlepszy produkt. Wprawdzie większość zakupów robią moi rodzice według starannie sporządzonej przeze mnie listy, ale wiedzą, gdzie najlepiej kupować, bo często mówię, skąd wziąć konkretne rzeczy. I tak oto mam "swój" sklep Nemo na Chopina, gdzie kupuję zawsze świeże i wędzone ryby, mrożone krewetki oraz wspaniałe śledzie gajowego. Najlepsze mięso bierzemy z Akademii Rolniczej, bądź ze sklepu ze zdrową żywnością na "Zakolu". Sklep ten prowadzą przemiłe Panie, które rzeczywiście znają się na rzeczy. Pamiętam, jak chodziłam tam po kozie mleko z Wołczkowa i na wejściu od razu usłyszałam "Dzień dobry, mleko już na Panią czeka". Wracając ze szkoły zwykle przechodzę przez rynek i zapoznaję się z aktualnie dostępnymi owocami i warzywami. Tam kupuję zawsze orzechy i suszone owoce na wagę, a do jednego sklepu często wpadam tylko po owoc granatu, który stamtąd o wiele bardziej mi smakuje niż skądinąd. Do tego dochodzą jeszcze cotygodniowe dostawy ekologicznych warzyw od państwa Dobrodziejów.

Przeczytałam kiedyś, że o ile niedawno gastronomia opierała się na technice, teraz wszystko kręci się wokół produktu, który powinien być jak najlepszej jakości. Staram się więc wybierać te , które są moim zdaniem najlepsze. W poniższym daniu chociażby. Awokado polecam odmiany hass, lepiej smakuje. Fetę to tylko tę z mleka owczego i koziego, oznaczoną znakiem Chronionej Nazwy Pochodzenia. Jedyne kupne pesto, które z czystym sumieniem mogę polecić, to te ekologiczne, które można kupić w Rossmannie. Nie dość, że smakuje idealnie, to jeszcze nie ma dodatków typu mąka, cukier czy ziemniaki, bo i takie się zdarzają. A mięta najlepsza ta ogródkowa oczywiście :)


SKŁADNIKI (na 3 porcje):
250g makaronu penne lub rigatoni
1 mały słoiczek pesto verde (alla genovese)*
1 i 1/2 dojrzałego awokado (najlepiej odmiany hass)
kawałek oryginalnej fety
garstka listków świeżej mięty
oliwa extra vergine

*gorąco polecam pesto ener BIO (do nabycia w Rossmannie)


  1. Ugotuj makaron al dente.
  2. W międzyczasie delikatnie wyjmij miąższ z awokado i pokrój go w plasterki.
  3. Ugotowany makaron wymieszaj z pesto. Na wierzch połóż plasterki awokado, dodaj pokruszoną fetę i posiekaną miętę. Całość skrop oliwą i od razu podawaj. Smacznego!

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Linguini z krewetkami i papryką


Pewnego dnia w Paryżu zamarzyło nam się zjeść kolację w domu. Zakupy zrobiliśmy na Rue du Faubourg Saint-Denis, gdzie zachwycona byłam wielością sklepów i produktów dobrej jakości. Piękne świeże owoce morza, mnóstwo kolorowych warzyw i owoców, skrzynie z różnymi rodzajami sałat do stworzenia własnej mieszanki, sklepy z przeróżnymi winami. Wszystko czego dusza zapragnie za zakrętem ulicy. Tego wieczoru to dla mnie gotowano. Mój Brat przygotował swój osławiony przepis na makaron z krewetkami. Ja po tym, jak pomogłam przy obieraniu krewetek, uważnie przyglądałam się, jak powstaje to wspaniale danie. Ponoć zawsze robi więcej, aby jedzenia zostało na kolejny dzień. Było jednak tak dobre, że pochłonęliśmy wszystko za jednym razem. Do tego świece na wysokich świecznikach, wygodna kanapa, nastrojowa muzyka, dobrze schłodzone półwytrawne wino i przede wszystkim doborowe towarzystwo. Chwilo trwaj!

Dziś powtórzyłam ten przepis. Wprawdzie musiałam użyć krewetek mrożonych, ale poza tym jednym faktem, myślę, że udało mi się przywrócić smak potrawy. Wspomnienie Paryża wróciło...

SKŁADNIKI (3-4 porcje)
250g makaronu linguini
1 łyżka masła
1 łyżka oleju, np. lnianego
1 niewielka cebula
1 nieduży ząbek czosnku
opcjonalnie: posiekana papryczka chili bez nasion  lub odrobina harissy
2 czerwone papryki
5 pomidorów pelati
1/2 łyżeczki miodu (np. rzepakowego czy gryczanego)
500g świeżych krewetek (lub 600g mrożonych)*
grubo posiekana natka pietruszki
sól i świeżo zmielony czarny pieprz

*polecam kupić już podgotowane (różowe), wtedy wystarczy je tylko podgrzać na patelni. Mrożone krewetki należy wcześniej rozmrozić i osuszyć

  1. Nastaw wodę na makaron i w trakcie gotowania makaronu przygotuj resztę.
  2. Cebulę i czosnek drobno posiekaj. Paprykę pokrój w niewielką kostkę.
  3. Na patelni rozgrzej masło i olej. Dodaj cebulę, czosnek i chili, jeśli używasz, a po chwili słodką paprykę. Delikatnie dopraw solą. Smaż na średnim ogniu, aż papryka trochę zmięknie. Dodaj miód i wymieszaj zawartość patelni, aby się rozpuścił. Dodaj pomidory i rozgnieć je. Smaż jeszcze przez chwilę, po czym dopraw solą i pieprzem
  4. Na patelnię wrzuć krewetki. Jeśli używasz podgotowanych, wystarczy je podgrzać i już są gotowe. W przypadku szarych krewetek, należy trzymać je na patelni trochę dłużej. W razie potrzeby dopraw jeszcze solą.
  5. Wrzuć na patelnię makaron i wymieszaj. Dodaj natkę pietruszki. Smacznego!!!


poniedziałek, 2 czerwca 2014

Penne z cukinią, szynką parmeńską i mascarpone


Ostatkiem sił powoli zmierzam do końca roku szkolnego. Do ostatnich dni szkoła wymusza wytężanie umysłu i pochłanianie kolejnych partii wiedzy, ale już niedługo wakacje i porządny odpoczynek przed klasą maturalną. Jednak pomimo mnóstwa pracy i czasem zbyt małej ilości snu, nieodmiennie na wiosnę przychodzi mi ogromna chęć do życia i energia do podejmowania wszelkich działań. Może to przez słońce, a może przez te ogromne ilości warzyw, owoców i zieleniny, których o tej porze roku pochłaniam więcej niż zwykle. Ma to także wielki wpływ na radość, jaką czerpię z gotowania, bo jest teraz mnóstwo wspaniałych składników do użycia, a na talerzu zawitała tęcza.

W przepisie na ten makaron użyłam młody czosnek i jego pędy. W czasie podsmażania na maśle, wspaniale pachnie. Jest delikatniejszy od starszego czosnku, a wyglądem przypomina dymkę. Jeśli go nie dostaniecie, zawsze można zastąpić dymką lub kawałkiem pora. Bardzo spodobało mi się duszenie cukinii w formie takich paseczków. To danie zrobiłam wczoraj, a dziś przygotowałam inną wersję: z szafranem i delikatną fetą. Wspaniałości!


SKŁADNIKI (na 2-3 porcje):
200g makaronu penne
1 łyżka masła
3 pędy młodego czosnku (białe i jasnozielone części)
2 niewielkie cukinie
2 łyżki mascarpone
kilka cieniutkich plasterków szynki parmeńskiej
sól i pieprz
do podania: starty Parmezan, Grana Padano lub inny twardy ser


  1. Ugotuj makaron al dente w osolonej wodzie, pozostawiając pół kubka gorącej wody po gotowaniu.
  2. W czasie gdy makaron się gotuje, za pomocą obieraczki do warzyw pokrój cukinię na cieniutkie paseczki, długości mniej więcej połowy cukinii. Posiekaj czosnek w poprzek. 
  3. Na patelni rozgrzej masło i zeszklij na nim czosnek, a następnie dodaj cukinię, dopraw solą, wymieszaj i duś kilka minut na niewielkim ogniu pod przykryciem. 
  4. Gdy cukinia zmięknie, dopraw jeszcze solą (jeśli potrzeba) i pieprzem do smaku, po czym dodaj mascarpone i wymieszaj, aby się rozpuściło.
  5. Na patelnię wrzuć ugotowany makaron i wymieszaj, dolewając w razie potrzeby wody po gotowaniu makaronu. Dodaj porwaną szynkę i jeszcze raz zamieszaj.
  6. Podawaj posypane Parmezanem. Smacznego!

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Tagliatelle z kalarepką, szynką parmeńską, smażoną gruszką, tymiankiem oraz sosem z suszonych pomidorów i pestek dyni

Uważam, że długi makaron powinno się jeść w samotności, w zaciszu własnego domu. Kiedy zdarza mi się zamówić w restauracji tagliatelle czy spaghetti z wymyślnym sosem, potem tylko przeklinam się za ten wybór. Trzeba się nieźle napocić, wywijając widelcem we wszystkie strony i obracając go na łyżce miliard razy wokół własnej osi, by w końcu i tak uzyskać marny efekt, w postaci dwóch (w najlepszych wypadku) nitek makaronu, które, o ile nie spadną w czasie wędrówki w powietrzu, trafią do mojej buzi. W domu przynajmniej nie muszę troszczyć się o to, jak wyglądam w czasie jedzenia i bez najmniejszego skrępowania z głową przy talerzu rozkoszować podniebienie kompozycją smaków. Cóż jednak z tego wszystkiego, kiedy i tak, po tym jak obiecam sobie, że makaronu w restauracji nigdy już nie zamówię, to właśnie ten typ dania wybieram ponownie, by rozpocząć męczarnię od nowa...

Pomysł na kalarepkę jako dodatek do makaronu zaczerpnęłam z wizyty w mojej ulubionej Fabryce (nie trzeba pytać, co tam jadłam :P). Podduszona na oliwie nabiera delikatnego smaku, wciąż pozostając lekko chrupka. Podsmażona gruszka z tymiankiem uwieńcza dzieło, poprzez dodanie do niego słodyczy i miękkości, stając tym samym w opozycji do kalarepki. Przepis naprawdę wart wypróbowania.

SKŁADNIKI (na 2 porcje):
60g pestek dyni, uprażonych na suchej patelni i lekko ostudzonych
6 suszonych pomidorów w zalewie
1/2 szkl ciepłego bulionu + ewentualnie więcej do dolewania (można  zastąpić osoloną wodą z gotowania makaronu)
1 kalarepka
3-4 plasterki szynki parmeńskiej
160g makaronu tagliatelle
1 gruszka
kilka gałązek świeżego tymianku
Parmezan
oliwa z oliwek
masło
sól i świeżo zmielony czarny pieprz

  1. Zmiksuj ze sobą bulion, suszone pomidory i pestki dyni, uzyskując sos.
  2. Obierz kalarepkę i zetrzyj na cienkie, nie za duże plasterki bądź szersze paseczki. Na patelni rozgrzej łyżkę oliwy, dodaj kalarepkę, dopraw solą i duś pod przykryciem, aż trochę zmięknie.
  3. W międzyczasie ugotuj makaron al dente.
  4. Pokrój gruszkę w grube plastry i obsmaż z obydwu stron na odrobinie masła, dodając część świeżego tymianku.
  5. Przygotowany wcześniej sos przełóż na patelnię z kalarepą i dodaj makaron oraz porwaną szynkę. Całość wymieszaj i chwilę podsmaż. Dopraw solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem do smaku.
  6. Przełóż makaron na talerze, na wierzchu połóż plasterki gruszki, resztę tymianku, a całość obsyp Parmezanem i skrop oliwą. Smacznego!

poniedziałek, 24 marca 2014

Makaron z brukselką, chorizo, pomidorkami i fetą



Tak, żeby dokończyć moje ostatnie wywody na temat przekonywania się do pewnych składników. W sumie niewiele jest rzeczy, których nie lubię. To znaczy wśród potraw, a szczególnie tych źle przygotowanych sporo się tego znajdzie, ale mam na myśli surowe, nieprzerobione składniki. Wychodzę z założenia, że wszystko, co natura daje, jest samo w sobie dobre. Dlatego więc postanowiłam sobie, że jeśli coś mi nie smakuje, to będę próbować tak to przyrządzić, może połączyć z innymi składnikami, żeby się przekonać. Polubiłam w ten sposób awokado, a na lato postanawiam zmierzyć się z arbuzem (wszyscy dziwią się, że za nim nie przepadam ::)) 

Nie spotkałam jeszcze drugiej osoby, która lubiłaby brukselkę. A ja w tym roku ją pokochałam. Zaczęło się od kupna garści brukselek, piętrzących się na pobliskim rynku. Ugotowałam na parze, skropiłam sokiem z cytryny. Nic szczególnego. Potem kilka razy robiłam coś na wzór "Abundance Bow" (miski obfitości)<link> z bloga My New Roots, o którym niegdyś wspominałam. W garnuszku gotowałam ryż z innymi ziarnami czy soczewicą, na końcu dodając warzywa (poszatkowaną czerwoną kapustę, marchew, brokuły i brukselkę właśnie), a potem zalewałam to moim autorskim sosem jogurtowo-curry z masłem orzechowym. Wyborne, proste, szybkie, do zabrania do szkoły, kiedy wracam do domu dopiero wieczorem i nie ma czasu na obiad na mieście lub na szybki i zdrowy posiłek w domu, kiedy masa roboty czeka. I tak brukselka na stałe zagościła w moim jadłospisie. Przeczytałam gdzieś nawet, że staje się modna, jako takie "retro-warzywo". Jeśli rzeczywiście tak jest, bardzo mnie to cieszy. Tak jak wiele osób pokochało szpinak, tak może i w tym przypadku zielone kuleczki przestaną kojarzyć się jedynie z przedszkolnym koszmarem.

Zamieszczam przepis na danie z brukselką, jakie udało się mi ostatnio wykombinować. Gdy zrobiłam je po raz trzeci, aby wykonać zdjęcia, dopiero w trakcie spożywania uświadomiłam sobie, że zupełnie zapomniałam o fecie. Więc choć nie jest obecna na zdjęciu, warto ją dodać, bo wyraźnie wzbogaca smak.


SKŁADNIKI (na 1 sporą lub 2 mniejsze porcje):
80g makaronu fusilli
spora garść brukselek
kilka pomidorków koktajlowych
kawałek hiszpańskiej kiełbasy chorizo
1 średnia czerwona cebula
nieduże kosteczki sera feta (lub podobnego - polecam kosteczki Arla Apetina)
sól, pieprz
oliwa z oliwek
sok z cytryny
sos sojowy

  1. Umyj warzywa. Pokrój pomidorki i brukselki na połówki, a te większe brukselki - w ćwiartki. Posiekaj cebulę w piórka, a chorizo pokrój na podłużne, nie za grube paseczki.Makaron ugotuj al dente, pozostawiając trochę słonej wody z gotowania.
  2. Rozgrzej patelnię i podsmaż na niej chwilę chorizo, aby wytopiło się z niej trochę tłuszczu. Przełóż ją na talerzyk. Na tę samą patelnię wlej dodatkowo 1 łyżkę oliwy (jeśli posiadasz, może to być olej z zalewy po pomidorach suszonych). Dodaj cebulę, pomidorki i brukselkę, przykryj i duś, co jakiś czas mieszając, aż brukselka delikatnie zmięknie. Pod koniec dodaj fetę i dopraw solą i pieprzem oraz sosem sojowym. 
  3. Całość wraz z chorizo wymieszaj z makaronem, dodając ewentualnie trochę wody po gotowaniu makaronu. Podawaj skropione sokiem z cytryny. Smacznego!



środa, 4 września 2013

Penne z łososiem, w sosie śmietanowym z kaparami, oliwkami i suszonymi pomidorami


Pyszny, kremowy łosoś oraz mnóstwo dodatków, z których każdy jest wyrazisty i dodaje potrawie specyficznego smaku. Ciągle obiecuję sobie jakąś bardziej ambitną rybę niż łosoś, ale zwykle to na nim się kończy. Choć akurat w ty daniu, innej ryby sobie nie wyobrażam. Do makaronu dodałam posiekane listki szałwii ananasowej, która podczas mojej nieobecności osiągnęła niebywałe rozmiary. Nie jest to konieczny dodatek, gdyż nie jest to produkt powszechny, bez niej danie też jest smaczne.

SKŁADNIKI (na 3 porcje):
250g makaronu penne (lub rigatoni)
0,5 kg filetów z łososia, obranych ze skóry i pokrojonych w kostkę
sól i świeżo zmielony czarny pieprz
200g kwaśnej śmietany (18%)
8-10 suszonych pomidorów w zalewie, pokrojonych na mniejsze kawałki + 2 łyżki oleju od pomidorów
70g zielonych oliwek, odsączonych, przekrojonych na połówki
1 łyżka kaparów, odsączonych
1 łyżeczka nasion kopru włoskiego
1 łyżeczka suszonego estragonu

Do podania:
garść orzeszków piniowych, uprażonych na suchej patelni
ziarna czerwonego pieprzu
posiekane listki szałwii ananasowej (opcjonalnie)
oliwa Extra Virgin


  1. W osolonej wodzie ugotuj makaron, pozostawiając trochę wody z gotującego się makaronu
  2. Oprósz kawałki łososia solą i czarnym pieprzem. Rozgrzej na patelni olej z pomidorów i usmaż na nim łososia. Dodaj suszone pomidory, suszony estragon i nasiona kopru włoskiego, chwilę podsmaż, a następnie dodaj śmietanę, dokładnie wymieszaj i podgrzej.
  3. Dodaj oliwki i kapary. Wymieszaj.
  4. Jeśli sos nie jest płynny, możesz dodać trochę gorącej wody, pozostałej z gotowania makaronu. Połącz makaron z sosem. Każdą porcję obsyp piniolami, czerwonym pieprzem i listkami szałwii, a następnie skrop oliwą. Smacznego!!!

piątek, 17 maja 2013

Spaghetti alla Putanesca


Ostatnio cenię sobie proste dania. Od przygotowywania bardziej skomplikowanych człowiek czasem się męczy. Poza tym, niestety często brak czasu na dłuższe przesiadywanie w kuchni. Świadomość pracy, która czeka na mnie w pokoju na górze czasem przytłacza, choć w kuchni staram się o tym zapominać. Kiedy wiem, że nie będę miała zbyt dużo czasu, a koniecznie chcę coś ugotować, wybieram takie dania, które przygotowuje się szybko, aby w krótkim czasie uzyskać coś pysznego. Ostatnio sięgnęłam do książki Jamiego Olivera "30 minut w kuchni" i przygotowałam taki oto makaron.

PRZEPIS (na 5 porcji):
500g makaronu spaghetti
1 puszka (225g) tuńczyka w oliwie
2 ząbki czosnku
1 duża łyżka odsączonych kaparów
5 filecików anchois w oliwie
1 świeża papryczka chilli, pozbawiona nasion (można pominąć)
pęczek świeżej natki pietruszki, grubo posiekanej, drobno posiekaj łodyżki
12 czarnych oliwek, odsączonych i pokrojonych na ćwiartki
1 słoik passaty (700g) lub dwie puszki krojonych pomidorów (2x400g)
mielony cynamon
1/2 cytryny
  1. Zagotuj wodę na makaron i gotuj go zgodnie z instrukcją na opakowaniu, aby był
    al dente. Zostaw trochę wrzącej wody z gotującego sie makaronu. 
  2. Na patelni rozgrzej oliwę z tuńczyka. Wyciśnij 2 ząbki czosnku, dodaj kapary oraz anchois. Wrzuć mocno posiekane chilli i pokrojone łodyżki natki. Smaż przez chwilę (ok. 2 minut) mieszając, aby wszystko puściło aromat, a anchois rozpadły się. 
  3. Na patelnię dodaj tuńczyka, rozdzielając go na kawałki oraz oliwki (bez pestek). Dodaj sporą szczyptę cynamonu oraz passatę/pomidory z puszki. Całość dobrze wymieszaj. 
  4. Ugotowany makaron odcedź, pozostawiając trochę wody z gotowania i przełóż na patelnię z sosem. Dodaj sok z cytryny, większość pozostałej natki polej oliwą i dobrze wymieszaj. W razie potrzeby, dodaj trochę gorącej wody z gotowania makaronu. 
  5. Zdejmij z ognia makaron, podawaj na ciepło, przyozdobione resztą natki pietruszki. Smacznego !




niedziela, 21 kwietnia 2013

Makaron z groszkiem w kremowym sosie

Po tygodniu pełnym wrażeń, atrakcji i mnóstwa nowo poznanych twarzy, powracam do rzeczywistości. W moim mieście po raz 48. odbywał się Przegląd Teatrów Małych Form KONTRAPUNKT. Artyści z Polski, ale także zza granicy przyjechali do Szczecina by zaprezentować się przed spragnioną sztuki publicznością. W festiwalu uczestniczyłam jako wolontariusz. W jednym tygodniu obejrzałam trzynaście spektakli, a było ich o wiele więcej. Zrozumiałam, że teatr jest pojęciem bardzo ogólnym, szerokim. Niezbadana jest rozmaitość form przekazu poprzez grę na scenie. Różne rzeczy widziałam, niekóre dziwiły, inne szokowały, jeszcze inne wzruszały, skłaniały do przemyśleń. Niektórzy starali się wyrazić poprzez cialo, inni śpiewali, były akrobacje, były wybuchy, śmieszne stroje lub ich całkowity brak. Była gadająca marionetka na stole, odgrywająca 12 ostatnich godzin z życia Mojżesza, był polsko-niemiecki projekt wracający do wydarzeń z 3 września 1939 w Bydgoszczy, zmieniający krwawą niedzielę, na "truskawkową", w czasie której oba narody starały się wspólnie mówić o tych wydarzeniach, co okazalo się nie być takie proste. Nawet wątki kulinarne znalazły swoje miejsce na scenie. W Berlinie dwóch mężczyzn gotowało na podstawie książki "Notatki z kuchni Leonarda da Vinci", aby przez żołądek zdobyć serce upragnionej kobiety. Na wczorajszej sztuce finałowej Krystyna Janda wcielając się w postać Danuty Wałęsy w czasie trwania spektaklu upiekła przepyszny jabłecznik, którym poczęstowała widzów. Przez caly tydzień dzień w dzień doświadczałam nowych wrażeń, biegając od jdnego teatru do drugiego z żółtymi wejściówkami, wypisywanymi na ścianie na minutę przed spektaklem. Teatr stał się miejscem bliższym. Aktorzy wychodzili do ludzi. Ci, których na codzień oglądamy na deskach teatru współuczestniczyli w wydarzeniach razem ze wspólnotą widzów. Czy po tych dniach mam dosyć? Nie, wręcz przeciwnie - jestem spragniona, chcę więcej. Polecam Wam wszystkim i zachęcam do chodzenia do teatru - to miejsce, gdzie szukamy czegoś więcej niż rozrywki, miejsce, które jednoczy ludzi.

Powracam do gotowania, pieczenia, blogowania. Przepis na makaron  spaghetti  groszkiem i sosem carbonara. Użyłam świeżego makaronu z Lidla. Polecam serdecznie, jest miękki, szybko się gotuje i co najważniejsze - smakuje lepiej.

SKŁADNIKI: (na 3 średnie porcje):
2 obrane ząbki czosnku
3 jajka
125g wędzonego boczku, pokrojonego w niewielką kostkę
2 łodygi selera naciowego, pokrojonego w poprzek
1 łyżka masła
1 łyżka suszonego estragonu
200g zielonego groszku (dałam mrożony)
80ml kremówki
natka pietruszki
Parmezan
sól, pieprz
oliwa Extra Virgin
250g makaronu Spaghetti



  1. Na maśle podsmaż czosnek wyciśnięty przez praskę, dodaj seler naciowy i  boczek i smaż, aż boczek się lekko przyrumieni. Dodaj estragon, gorszek i kremówkę. Dopraw solą i pieprzem.
  2. Ugotuj makaron al dente, pozostaw trochę wody z gotującego się makaronu.
  3. W przełóż ugotowany makaron z powrotem do garnka i dodaj trochę wody po gotowaniu. W miseczce roztrzep widelcem jajka i dodaj do garnka. Dokładnie wymieszaj mase jajeczną z makaronem, w razie potrzeby postaw garnek na małym ogniu, cały czas mieszając. Ma powstać sos, nie powinno dojść do ścięcia białek. W razie potrzeby dopraw solą i pieprzem
  4. Na końcu dodaj posiekaną natkę pietruszki, zetrzyj Parmean i skrop oliwą. Smacznego!

poniedziałek, 4 marca 2013

Fusilli al Torchio z pieczonym mięsem i oliwkami w sosie winno-pomidorowym


Odkryłam nowy rodzaj makaronu, widoczny na zdjęciu. Mój jest dobrej jakości, bo smak doskonały, świetnie się gotuje. W lodówce duży kawał pieczonej szynki, nie miałam zamiary jeść tego z ziemniakami i surówką. Robię się coraz bardziej wybredna. To alternatywa dla francuskich piesków lub po prostu sposób na zużycie resztek pieczeni. Pomysł dodania cynamonu do sosu podsunął mi zawsze niezawodny Jamie, wyszło rewelacyjnie.

SKŁADNIKI (na 1 sporą porcję):
100g pieczonego mięsa (u mnie szynka pieczona w całości)
1 niewielka czerwona cebula, posiekana
1 duży ząbek czosnku, drobno posiekany
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
1 gałązka świeżego rozmarynu
100ml wermutu lub białego wina (ja dałam wermut słodki, chyba aż za bardzo, więc proponuję wytrawny)
200g pomidorów z puszki
1 łyżka soku z cytryny
oliwa extra virgine
sól i świeżo zmielony czarny pieprz
100g makaronu Fusilli al Torchio lub innego


  1. Na patelni rozgrzej 1 łyżkę oliwy. Dodaj cebulę, czosnek, cynamon i lekko posiekane listki rozmarynu. Wymieszaj. Proponuję dodać także łyżkę sosu z pieczeni.
  2. Kiedy cebula się zeszkli, zwiększ ogień i szybkim ruchem wlej wino/wermut. Pozwól odparować na tyle, by uzyskać konsystencję syropu.
  3. Zmniejsz ogień i dodaj pomidory z puszki. Dopraw solą i pieprzem, a gdy sos się zagrzeje, dodaj pokruszone mięso.
  4. Na końcu dodaj sok z cytryny i ewentualni dopraw sos.
  5. Ugotuj makaron al dente, Wymieszaj z sosem i podawaj skropiony oliwą i z utartym parmezanem.

wtorek, 13 listopada 2012

Spaghetti z dynią, mleczkiem kokosowym i orzeszkami arachidowymi

Wybaczcie ten zastój na blogu. Sporo pracy, wyjazd do Warszawy, a potem leżenie pod kołdrą z wysoką gorączką... Jeśli tym razem nic nie stanie na przeszkodzie i urzeczywistnię choć część z całej masy moich pomysłów, już za kilka dni będzie więcej przepisów. Tymczasem przedstawiam Wam nieskomplikowany przepis na makaron. Sezon dyniowy jeszcze trwa, więc trzeba go w pełni wykorzystać. Marzy mi się w przyszłości ogródek, w którym oprócz innych wspaniałości, będą rosły dynie...


SKŁADNIKI (na ok. 5 porcji):
  •  400g makaronu Spaghetti
  • 1100g dyni (po obraniu i wydrążeniu)
  • 2 łyżki masła
  • 1 łyżka oliwy
  • 1/2 szkl. białego wina
  • 1 czubata łyżeczka curry
  • 250 ml bulionu warzywnego (lub drobiowego)
  • 200ml mleczka kokosowego
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • rozmaryn (świeży lub suszony)
  • sól i pieprz
  • natka pietruszki
  • ok. 100g orzeszków arachidowych (niesolonych)

  1.  Dynię pokrój w kostkę i podsmaż na oliwie i maśle, aż lekko zmięknie.
  2. Dodaj wino, mleczko kokosowe i bulion. Całość trzymaj na niewielkim ogniu, aż dynia zmięknie (ale się nie rozpadnie do końca) i powstanie dość gęsty pomarańczowy sos.
  3. Dodaj curry, cynamon, rozmaryn, ocet balsamiczny i dopraw solą i pieprzem do smaku. Całość wymieszaj i zdejmij z ognia.
  4. Makaron ugotuj al dente, wymieszaj z sosem. Posyp pokrojoną natką pietruszki oraz orzeszkami. Podawaj na ciepło



wtorek, 30 października 2012

Tagliatelle z marchewką, pomarańczą i papryką oraz z masłem cytrynowo-imbirowym

 Przepis ten pochodzi ze strony www.kwestiasmaku.com, ale przez przypadek został on przeze mnie zmieniony. W przepisie była mowa o żółtej lub pomarańczowej papryce, a ja, nie wiedzieć czemu, przeczytałam pomarańcza lub żółta papryka i od półtora roku, od kiedy makaron ten jemy w naszym domu, zawsze dodajemy zarówno żółtą paprykę, jak i pomarańczę. O moim błędzie zorientowałam się dopiero niedawno, ale jestem z niego bardzo zadowolona i nie wyobrażam sobie tego makaronu bez orzeźwiającego smaku cytrusa.
  

SKŁADNIKI (na 2 porcje):

  • 2 marchewki (dosyć duże)
  • 1 duża pomarańcza (te mniejsze mają mocno przylegającą skórkę i ciężko dokładnie ja oderwać, co powoduje gorzki smak)
  • 1 papryka (pomarańczowa lub żółta)
  • 2 łyżki masła
  • 1 cebulka, drobno posiekana
  • 1/2 - 3/4 łyżki świeżo startego korzenia imbiru
  • 1/2łyżki skórki startej z cytryny
  • 1/2 szkl. białego wina
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • natka pietruszki
  • starty ser Parmezan lub Grana Padano
  • opcjonalnie: 80ml śmietanki kremówki
  • 160g makaronu Tagliatelle (najlepiej zielonego)

Przygotowanie:
  • Marchewkę obrać, następnie obieraczką do warzyw ścinać cieniutkie plasterki marchewki. Paprykę przekroić na pół, usunąć gniazda nasienne, pokroić na cienkie paseczki. Pomarańczę obrać z grubej skóry (trzeba dokładnie oderwać skórkę, byśmy uzyskali owoc bez białej pozostałości, nie trzeba natomiast obierać pojedynczych kawałków pomarańczy) i pokroić na kawałeczki
  • Na patelni roztopić masło, zeszklić pokrojoną cebulkę (przez około 3 minuty), następnie dodać imbir i skórkę z cytryny. Smażyć przez 1 minutę, następnie wlać białe wino i lekko odparować (ale nie całkowicie)
  • Dodać marchewkę wraz z papryką. Smażyć na średnio małym ogniu przez około 5 - 7 minut, aż zmiękną. Dodać pomarańczę i jeszcze przez chwilę posmażyć
  • W międzyczasie ugotować makaron w osolonej wodzie, odsączyć pozostawiając około 1/2 szklanki gotującej się wody z makaronu. Można ją stopniowo dolewać po łyżce do składników na patelni, pod koniec ich smażenia, gdyby za bardzo przywierały do patelni.
  • Na patelnię z marchewką, pomarańczą i papryką włożyć makaron, wlać sok z cytryny oraz trochę wody z gotującego się makaronu, gdyby całość była zbyt sucha.. Wlać śmietankę, jeśli zdecydujemy się ją dodać. Wymieszać i podgrzać na wolnym ogniu przez 1 - 2 minuty, aż sos zgęstnieje. Doprawić dużą ilością świeżo zmielonego czarnego pieprzu i ewentualnie solą. Posypać tartym serem i natką pietruszki. Podawać jeszcze ciepłe.



niedziela, 30 września 2012

Spaghetti z pesto marchewkowym


SKŁADNIKI (na 2 porcje):
  •  80g solonych pistacji
  • 180-200g drobno startej marchwi (ok. 3 średniej wielkości)
  • 80g sera owczego Bryndza
  • 4-5 łyżek oliwy z oliwek
  • kilka kropel soku z cytryny
  • 1/2 łyżeczki świeżo startego korzenia imbiru
  • sól
  • pieprz
  • natka z pietruszki
  • 200g makaronu Spaghetti

  1.  Makaron ugotować al dente w osolonej wodzie.
  2. W moździerzu utrzeć obrane pistacje i Bryndzę na gładką masę.
  3. (Jeśli mamy wystarczająco duży moździerz, dalej w nim przygotowywać pesto, jeśli nie, całość przełożyć do miski) Dodać marchewkę, imbir, oliwę, sok z cytryny. Całość dobrze wymieszać i doprawić solą i pieprzem do smaku.
  4. Podawać od razu posypując porządną ilością grubo posiekanej natki pietruszki (nie sugerować się ilością na zdjęciu) UWAGA: pesto nie można podgrzewać z uwagi na Bryndzę, która zaczyna się wtedy ciągnąć jak żółty ser, uniemożliwiając połączenie pesto z makaronem.



poniedziałek, 17 września 2012

Makaron z pastą sezamową i pomidorami


Kiedy nie mam zbyt dużo czasu, a jestem głodna, gotuję makaron i wrzucam do niego pesto z dodatkami lub cokolwiek, co nawinie mi się pod rękę. I tak było tym razem. Wygłodniała jak wilk wróciłam do domu, a mój wzrok zatrzymał się na nieotwartym jeszcze słoiku z pastą tahini (o której pisałam już przy okazji przepisu na hummus). Cząstki świeżych pomidorów, chrupiące ziarna sezamu i zielona pietruszka dla kontrastu kolorów i danie gotowe. Gdy tak sobie jadłam, mój tata patrzył się na moją miskę z pożądaniem, więc odstąpiłam mu część i aż miło było popatrzeć, jak zajada z apetytem.



Składniki (na 1 porcję):
  • 100g makaronu spaghetti
  • 1 łyżka (lub więcej) tahini*
  • 3 niewielkie podłużne pomidory lub 1 duży
  • 3 łyżki ziaren sezamu
  •  niezbyt drobno posiekana natka pietruszk
  • 1 łyżka oliwy + odrobina do skropienia
  • sól
  • pieprz
  • opcjonalnie 1/3 łyżeczki marmite**

  1. Ugotuj makaron al dente, zostaw trochę wody z gotowania.
  2. Ziarna sezamu upraż na suchej patelni. Uważaj jednak, by ich nie przypalić, bo staną się gorzkie i niedobre.
  3. Pomidory pokrój w kostkę i delikatnie podsmaż na 1 łyżce oliwy.
  4. Wrzuć do nich makaron, część ziaren sezamu, część pietruszki, tahini, marmite wymieszane z odrobiną ciepłej wody (o ile zdecydujesz się użyć).
  5. Całość dobrze wymieszaj, dodając odrobinę ciepłej wody z gotowania makaronu, by połączył się lepiej z sosem.
  6. Makaron z sosem przełóż do miski lub talerza, posyp pozostałymi ziarnami sezamu i natką pietruszki oraz delikatnie skrop oliwą z oliwek. Smacznego!


*Tahini - zmielone ziarna sezamu, pasta dostępna w dobrych delikatesach. Można zrobić ją samemu,
delikatnie  prażąc ziarna sezamu, by nie były gorzkie i rozcierając w moździeżu z dodatkiem oliwy i oleju sezamowego

**Marmite - ekstrakt z drożdży popularny w Wielkiej Brytanii, jego odpowiednikiem jest australijskie Vegemite




środa, 29 sierpnia 2012

Makaron z tuńczykiem i pomidorami



W książce „Gotuj z Oliverem” autorstwa Jamiego Olivera danie to zostało określone mianem „ulubionego makaronu Jules na sobotnie popołudnie”. Ja przygotowywałam go w niedzielne popołudnie i wyszedł znakomicie, choć receptura Jamiego została przeze mnie nieco zmodyfikowana i wzbogacona o takie składniki jak suszone pomidory, białe wino czy orzechy włoskie (jak to często u mnie bywa). Polecam wszystkim na wszelkie popołudnia, kiedy to można usiąść w fotelu i delektować się tym niesamowitym, choć banalnym w wykonaniu daniem.

 Składniki (na 4 porcje) :   
  • Oliwa 
  •   1 duża czerwona cebula, obrana i drobno posiekana
  •   1-2 świeże czerwone papryczki chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane* 
  •  1 czubata łyżeczka mielonego cynamonu 
  •  1 pęczek bazylii (listki oberwane, pędy, o ile nie są zbyt włókniste, drobno posiekane)
  •    2 puszki (po 400g) podłużnych pomidorów, ewentualnie pokrojonych 
  •  2 puszki (po 300g) tuńczyka w oliwie** 
  •    400g makaronu rigatoni lub penne 
  •    Skórka starta z 1-2 cytryn 
  •   Sól i świeżo zmielony czarny pieprz
  •    Starty parmezan 
  •   ok. 70g suszonych pomidorów odsączonych z zalewy 
  •   1-2 garści połamanych lub posiekanych orzechów włoskich 
  •   Ok. 275ml białego wina

 
  1.  Na patelni rozgrzej oliwę, wrzuć cebulę, chilli (jeśli się zdecydujesz), cynamon oraz posiekane pędy bazylii i smaż na średnim ogniu, aż cebula zmięknie. 
  2. Zwiększ ogień, dodaj pomidory, tuńczyka, wino oraz solidną szczyptę soli. Pomidory (o ile nie są pokrojone) rozgnieć łyżką. Doprowadź sos do wrzenia i duś na małym ogniu, aż uzyskasz odpowiednio gęsty sos.
  3.  Na suchej patelni upraż orzechy włoskie, wrzuć je do sosu i chwilę podsmaż pokrojone w podłużne pasy suszone pomidory. Dodaj je do sosu.
  4. W czasie, gdy sos się dusi, ugotuj makaron al dente, odcedź, ale zostaw trochę wody z gotowania.
  5.  Do sosu dodaj liście bazylii, a następnie makaron. Dodaj skórkę z cytryny, ewentualnie przypraw do smaku i jeśli sos jest za gęsty dodaj trochę gorącej wody.
  6.  Rozłóż na talerze, skrop oliwą i posyp parmezanem
*ja ze strachu o moje wrażliwe podniebienie, dodałam tyle, co prawie nic, chociaż zdaje się po podgrzaniu na patelni nie są ostre, nie dam sobie jednak ręki uciąć, więc nie jestem odpowiedzialna, jeśli danie wyjdzie zbyt ostre
** ja odsączyłam oliwę i dodawałam samą rybę