Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śniadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śniadania. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 marca 2016

Maślana kasza jaglana z miodem, suszonymi owocami w herbacie earl grey i duszonymi jabłkami


Mam taki sklepik przy Hali Mirowskiej, do którego przychodzę po orzechy, kasze, suszone owoce. Choć ceny na stoiskach z bakaliami są raczej takie same, to tam jakoś zawsze miło, sprzedawcy opowiedzą o produkcie i dadzą spróbować. To tam pierwszy raz spróbowałam naturalnie suszonych mango, kiwi, miechunki, wiśni, brzoskwiń i moreli. Niech Was nie zmylą ekologiczne, brązowe morele. Są smaczne, ale prawdziwe ususzone naturalnie są mniejsze, pomarszczone i lekko twardawe. Ich smak za to wspaniały, bogaty, lekko kwaśny, a przede wszystkim prawdziwy. To tak jakby wziąć świeże owoce i wysuszyć je w domu, w suszarce lub na kaloryferze.

Byłam kiedyś na ciekawym wykładzie o kuchni 5 przemian, na którym przekonałam się o zależności diety od pory roku. W zimne dni, kiedy nasz organizm potrzebuje energii na ogrzanie ciała,  szkoda wychładzać go dodatkowo, jedząc surowe owoce, jogurty czy pijąc zimne napoje. Wielu z Was pewnie przyzna, że zimą wolą gęste zawiesiste zupy, duszone warzywa czy rosół, kiedy latem nasz organizm domaga się sałatek, owoców czy koktajli. Z natury wiemy, co dla nas najlepsze w danym czasie, trzeba tylko wsłuchać się w organizm.Od tamtej pory dzień rozpoczynam ciepłym posiłkiem. Rozkochałam się w kaszy jaglanej z miodem i masłem. Do tego duszone jabłka, suszone owoce, orzechy, cynamon, odrobina jogurtu, co kto lubi. może nawet imbir na rozgrzewkę. Ciekawą opcją jest też zmiksowanie kaszy na budyń jaglany, który jest dla mnie odkryciem roku.

Podaję przepis bardzo ogólny, aby każdy dostosował go do swoich preferencji smakowych czy dostępności produktów. Warto kombinować. Namaczanie w herbacie też nie jest obowiązkowe, znacznie jednak zmiękcza suszone owoce i nadaje im delikatnego posmaku.

SKŁADNIKI (na śniadanie dla 1 osoby):
1/4 szklanki kaszy jaglanej
1 łyżeczka masła
1 łyżeczka miodu, np. rzepakowego
garść ulubionych suszonych owoców (u mnie rodzynki, żurawina, morele i miechunka)
ok. 1/2 szklanki zaparzonej gorącej herbaty earl grey
1 nieduże jabłko
kilka ulubionych orzechów, warto uprażyć je w piekarniku lub na suchej patelni
opcjonalnie:mielony cynamon, syrop daktylowy lub więcej miodu


  1. Suszone owoce zalej gorącą herbatą i odstaw na bok.
  2. Przepłucz kaszę wodą. Aby ograniczyć zmywanie i nie używać sitka, zalewam ją w garnku, mieszam i odlewam mętną wodę. Czynność tę powtarzam 2-3 razy, po czym zalewam kaszę wodą, solę i gotuję do miękkości.
  3. Jabłka pokrój na ćwiartki, wytnij gniazda nasienne, a następnie pokrój w poprzek na plasterki.
    Umieść je w garnuszku, dodaj odrobinę wody i duś pod przykryciem, aż trochę zmiękną.
  4. Do odcedzonej, jeszcze gorącej kaszy dodaj masło i miód i wymieszaj, aby się rozpuściły. 
  5. Nałóż kaszę do miseczki i dodaj namoczone i odsączone owoce, duszone jabłka i orzechy, Dodaj cynamon, jeśli lubisz. Ja polewam całość odrobiną syropu daktylowego. Jeśli go nie posiadasz, możesz użyć płynnego miodu lub w ogóle to pominąć. Smacznego!



poniedziałek, 18 stycznia 2016

Ananasowy budyń z kaszy jaglanej z marakują


Długo nie lubiłam kaszy jaglanej i nie mogłam zrozumieć jej fenomenu, Pomimo swych zdrowotnych właściwości, była dla mnie mdła, bez wyrazu, a na dodatek nijak wpisywała się w moją dietę opartą o niski indeks glikemiczny. Kojarzyłam ją jako posiłek pań próbujących schudnąć i wegan. Przełom nastąpił podczas jednego z moich staży kulinarnych. W restauracji, w której pracowałam, jedno z dań wegetariańskich opierało się właśnie na tej niepozornej kaszy. Wymieszana z palonym masłem i puree z kukurydzy, z dodatkiem kurek smażonych na maśle z tymiankiem i czosnkiem, a całość przełamana chili. Smakowała wybornie. Ugotowana w dużej ilości wody i przepłukana zimną wodą po ugotowaniu była sypka i nie przypominała tej kleistej, dającej się kroić nożem postaci, do jakiej przywykłam. Objawienie!

Od niedawna kaszy jaglanej nie może zabraknąć w mojej szufladzie z ziarnami. Po tym, jak miałam przyjemność uczestniczyć w wykładzie o kuchni pięciu przemian i zrozumiałam, jak ważne jest ciepłe śniadanie zimową porą, zamieniłam płatki owsiane zalewane woda na ugotowaną kaszę jaglaną. Prażę ją przez chwilę na dnie garnka, aby straciła gorycz, po czym gotuję do miękkości. Podaję z podduszonym jabłkiem, cynamonem i odrobiną jogurtu naturalnego. Jem tak niemalże codziennie. Dodatkowo ma działanie odśluzowujące nasz organizm, co też ma znaczenie, gdy na dworze mróz.

Do budyniu z kaszy też musiałam się przekonać, Moja pierwsza próba wylądowała w śmietniku. Nie dogotowałam kaszy i miksowałam ją ręcznym blenderem, który nie do końca dał sobie radę z niczym nie rozcieńczoną kaszą. Niedawno zrobiłam z przepisu, z sokiem z jabłek, świeżym jabłkiem i rodzynkami. To już było super i zachwycona podzieliłam się ze współlokatorką. Chciałam zrobić własną wariację na temat. Mango i marakuja nie do końca się udało, ale sok z ananasa już tak. Jeśłi jeszcze nie próbowaliście takiego budyniu, musicie koniecznie go przygotować,



Składniki (na 1 porcję lub 2 mniejsze, deserowe):
1/4 szklanki kaszy jaglanej
1/2 szklanki mleka
szczypta soli
1/2 szklanki świeżego soku z ananasa
1 marakuja
1/2 łyżeczki miodu
sok z połówki cytryny
kilka kropel ekstraktu z wanilii


  1. Wsyp kaszę do garnuszka. zalej wodą, pomieszaj i odlej płyn. Powtórz tę czynność. Możesz to zrobić także za pomocą sitka. Chodzi o to, aby wypłukać kaszę, Zalej kaszę mlekiem i dodaj szczyptę soli. Przykryj, zagotuj i na małym ogniu gotuj, aż kasza wchłonie płyn. Jeśli do tego czasu nie zmięknie wystarczająco, dodaj trochę wody i gotuj, aż będzie miękka. 
  2. W misie miksera umieść sok z ananasa, ugotowaną kaszę, ekstrakt z wanilii i miód, Zmiksuj. Dodaj do smaku sok z cytryny i w razie potrzeby jeszcze miodu. Miksuj tak długo, aż uzyskasz gładki krem przypominający budyń. Podawaj z marakują. Smacznego!


piątek, 20 listopada 2015

Granola dyniowo-pomarańczowa


Uwielbiam granolę. Od lat raczę się nią na śniadanie. Kiedyś z mlekiem, dziś chętniej z jogurtem i miodem. Czasem z dodatkiem sezonowych owoców, innym razem z mieszanką suszonych. Jako mała dziewczynka zajadałam się przeróżnymi smakami płatków śniadaniowych. Ubogich w błonnik i wartościowe składniki, bogatych w cukry proste i syrop glukozowo-fruktozowy. Potem był czas kupnych musli i granoli. Dziś przeważnie piekę je sama i mam stuprocentowy wpływ na to, co znajdzie się w mojej misce. 

Pomysł na to, aby do płatków dodać dynię podsłyszałam w Food Lab Studio Grzegorza Łapanowskiego. Razem z grupą fajnych młodych ludzi z grupy Slow Food Youth, do której od niedawna należę, piekliśmy tam granolę na akcję charytatywną "Kucharze dzieciom".  Jedną z nich była właśnie taka dyniowa. Postanowiłam więc upiec własną wersję. Puree dyniowe doskonale zlepia ze sobą płatki owsiane, co pozwala cieszyć się większymi kawałkami. Smak wzbogaciłam cynamonem i skórką z pomarańczy. Wyszło świetnie. Przepis wart wypróbowania. 


SKŁADNIKI:
400g płatków owsianych
300g obranej i wydrążonej dyni
150g orzechów laskowych, pokrojonych na połówki
3 łyżki siemienia lnianego
90g oleju kokosowego
150g miodu
1 czubata łyżeczka cynamonu
skórka starta z jednej pomarańczy
sok z 1/2 pomarańczy
kilka kropel ekstraktu z wanilii
szczypta soli

  1. Pokrój dynię na mniejsze kawałki. W rondelku roztop olej kokosowy i miód. Zmiksuj olej, miód, sok i skórkę z pomarańczy,, ekstrakt z wanilii, sól oraz dynię na puree.
  2. Wymieszaj wszystkie składniki ze sobą.
  3. Nagrzej piekarnik do 150stC. Wyłóż granolę na blachę z papierem do pieczenia i piecz ok 1,5h, aż będzie rumiana i chrupiąca. Mniej więcej po 30 minutach delikatnie przemieszaj i powtarzaj to co 10-15 minut, starając się nie rozdrabniać zbytnio kawałków.
  4. Wystudzoną przełóż do słoika i trzymaj szczelnie zamkniętą, by nie chłonęła wilgoci z powietrza. Moja propozycja podania: z podsmażonym jabłkiem, jogurtem, sosem daktylowym i zmielonymi orzechami. 

  

wtorek, 13 października 2015

Grzanki z wolno pieczonymi pomidorami z miodem spadziowym, kiełbasą lisiecką i jajkiem w koszulce


Niedawno miałam okazję uczestniczyć w konkursie dla blogerów kulinarnych organizowanym w ramach promocji Polski na Expo w Mediolanie, a ocenianym przez mój ulubiony magazyn Usta. I choć nie udało mi się wywalczyć biletu do Mediolanu, to było to ciekawe doświadczenie. Dostałam paczkę z dwudziestoma tradycyjnymi polskimi produktami, które miały być inspiracją do stworzenia czterech przepisów, odpowiednio na śniadanie, przekąskę lub zupę, danie główne i deser. Wśród nich znalazły się: cydr Chyliczki, kiełbasa lisiecka, kabanosy dębowe, płatki owsiane, kasza jaglana z suszonym jabłkiem, wódka orkiszowa, pęczak, fasola wrzawska, śliwkowe powidła strzeleckie, wędzona śliwka, czyli suska sechlońska, nalewka z czarnej porzeczki, wędzony oscypek, wielkopolski ser smażony, miód pitny, podkarpacki miód spadziowy, suszone grzyby, tarte buraczki, konfitura z czarnego bzu, olej rydzowy oraz nasze polskie jabłka. Dawno w mojej głowie nie było tylu pomysłów i tak intensywnie nie zastanawiałam się nad tym, jak technicznie urzeczywistniać to, co rodzi się w moim umyśle. Dzięki temu konkursowi poznałam, jakie wspaniałe są długo pieczone pomidory, jak zrobić chipsy z oscypka, idealnie chrupiące jabłka czy pasztet z fasoli. Czuję się bogatsza o nowe doświadczenie, a poniżej zamieszczam pierwszy przepis i zarazem ten, który dla mnie smakowo był najlepszy.


Składniki:
2 kromki ulubionego pieczywa pełnoziarnistego, najlepiej czerstwego
garść kiełków buraka (lub innych ulubionych)
4 pomidory lima
pełna łyżeczka miodu spadziowego (polecam podkarpacki miód ze spadzi iglastej)
1/2 łyżeczki suszonego rozmarynu
szczypta pieprzu cayenne
oliwa extra vergine
4 plasterki kiełbasy lisieckiej 
2 świeże jajka w temperaturze pokojowej
ocet winny
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
1. Nagrzej piekarnik do 160stC. Pokrój pomidory w poprzek na plastry grubości 1,5cm i skrop je oliwą. Piecz na blasze wyłożonej papierem do pieczenia ok. godziny i 15 minut. Po upieczeniu przełóż miękkie i aromatyczne pomidory do miseczki (możesz uprzednio zdjąć z nich skórkę). Dodaj sól, pieprz, miód, rozmaryn oraz cayenne i delikatnie rozgnieć widelcem tak, aby zachować niejednolitą strukturę pomidorów.
2. Pieczywo opiecz w opiekaczu lub na suchej patelni, aby stało się przyjemnie chrupiące.
3. W garnku zagotuj wodę z odrobiną octu, ale bez soli. Przygotuj sobie talerzyk wyłożony papierowym ręcznikiem i łyżkę cedzakową. Gdy woda zacznie wrzeć, zmniejsz ogień, aby się nie gotowała. Jajka wbij pojedynczo do kokilek. Przy pomocy łyżki mieszaj wodę w garnku tak, aby utworzył się wir, po czym zdecydowanym ruchem przelej pojedynczo jajka w jego środek. Trzymaj je w wodzie 3 minuty, pilnując, aby woda nie bulgotała. Dla ułatwienia możesz ugotować jajka osobno. Przy pomocy łyżki cedzakowej wyjmij jajka i przełóż na papier.
4. Na talerzu ułóż kromki chrupiącego pieczywa. Połóż na nich kiełki buraka i plasterki kiełbasy. Następnie pieczone pomidory, a na sam wierzch jajka w koszulce. Przebij delikatnie jajka widelcem, aby żółtko wypłynęło na wierzch. Dopraw solą, pieprzem i skrop oliwą z oliwek. Jedz póki ciepłe :)

piątek, 29 sierpnia 2014

Croque Madame muffins


Powoli wracam do rzeczywistości i rozkoszuję się ostatnimi dniami wakacji, które spędzam w Szczecinie, gotując w domu i spotykając się ze znajomymi. Te wakacje pełne były wrażeń, czuję się bogatsza o nowe doświadczenia i znajomości. Miesiąc spędzony w Gdyni minął bardzo szybko. Powiedziałam sobie, że staż w restauracji będzie próbą, po której albo zrażę się do pracy w gastronomii albo zdecyduję się brnąć w to dalej. Choć to, co dzieje się w restauracyjnej kuchni znacznie różni się od spokojnego gotowania w domu, sprawiło mi wiele frajdy. Przekonałam się ostatecznie, że chcę iść tą drogą. Nie wiem jeszcze dokładnie, którędy będą biegły moje ścieżki, ale na pewno zamierzam gotować i wciąż pogłębiać moją wiedzę w zakresie szeroko pojętej tematyki kulinarnej.

Pod koniec mojego stażu, szefowa kuchni - Malika, zrobiła mi niespodziankę i zabrała na Kino Kulinarne na Festiwalu Transatlantyk w Poznaniu. Przygotowywaliśmy kolację dla 150 osób, inspirowaną filmem "Smak Curry", który goście mieli okazję obejrzeć zanim zasiedli do stołów. W 10 osób przez 3 dni pracowaliśmy w poznańskiej restauracji "A nóż widelec". Pomimo wielu rzeczy do zrobienia i prestiżu kolacji, pracowaliśmy w spokojnej i przyjaznej atmosferze, jednocześnie czując, że mamy swój wkład w coś wielkiego.W festiwalowym namiocie dopinaliśmy wszystko na ostatni guzik, by potem podzieleni na grupy, nakładać jedzenie na talerze na oczach gości. Było wiele emocji, chwilami stres, by czegoś nie zepsuć, ale na końcu sama radość i ogromna satysfakcja. Byłam dumna, gdy w białej bluzie kucharskiej i czarnej zapasce stałam wraz z wieloma kucharzami na podeście, kiedy goście bili brawo. To były niezapomniane chwile.


Poniższy przepis jest autorstwa Rachel Khoo. Uśmiechnięta kobieta z wyraźną szminką, gotująca w malutkiej kuchni paryskiego mieszkania. Przypomina mi trochę Nigellę, przez sposób w jaki mówi o jedzeniu i radość, jaką z niego czerpie. Mogłabym oglądać jej filmiki bez końca i to nawet nie dla przepisów, ale dla samej pozytywnej energii, jaka emanuje od Rachel. Croque Madame miałam okazję jeść wcześniej tylko raz i nie było to danie, które powaliłoby mnie na nogi. Grube, duże kromki pieczywa, szynka, beszamel uwieńczone jajkiem sadzonym. Tu jest inaczej.Od góry ser i kremowy beszamel, a z chlebowej chrupiącej skorupki wypływa aksamitne żółtko. Nic dodać, nic ująć. Warto!

SKŁADNIKI (na 6 kokilek)
1 łyżka masła
1 łyżka mąki
200ml mleka
szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
1/2 - 1 łyżeczka musztardy Dijon
4 kromki białego pieczywa
1-2 łyżki stopionego masła
6 plasterków dobrej jakości wędliny
6 żóltek
kawałek twardego sera, np. Cheddar lub Gruyere
sól i świeżo zmielony czarny pieprz


  1. Zacznij od przygotowania sosu beszamelowego. W niewielkim rondelku rozpuść łyżkę masła i dodaj mąkę. Chwilę mieszaj wciąż trzymając na ogniu, po czym zalewaj powoli mlekiem, dopraw gałką, musztardą, solą i pieprzem i cały czas mieszaj, aż sos zgęstnieje.
  2. Natłuść kokilki stopionym masłem. Odetnij od kromek chleba skórkę i rozwałkuj je trochę i posmaruj stopionym masłem.
  3. Wkładaj chleb do kokilek, tworząc "koszyczek", w którym umieścisz pozostałe produkty.
  4. Na chlebie umieść szynkę, żółtko i beszamel. Każdą porcję oprósz jeszcze startym serem, a wystające brzegi chleba nasmaruj masłem. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 180stC i piecz ok. 15 minut, a jeśli chcesz, aby żółtko bardziej się ścięło, przedłuż czas pieczenia o kilka minut. Podawaj jeszcze ciepłe. Smacznego!

czwartek, 17 kwietnia 2014

Szakszuka z jaj przepiórczych

Trwa przedświąteczny harmider: sprzątanie, zakupy, listy obowiązków, a wieczorem zaduma nad istotą Wielkanocy i czas na wewnętrzne przeżywanie. Będąc w jednym z ulubionych sklepów ze zdrową żywnością, aby kupić puszkę ciecierzycy, zastałam tam kobiety, kupujące małe przepiórcze jajeczka. Dawno temu jadłam je ostatni raz. Ich wielkość zmniejsza czas potrzebny na przygotowanie, a przede wszystkim są przepiękne. Jeśli ktoś nie zamierza ozdabiać jajek, może kupić przepiórcze, które skutecznie podniosą walory estetyczne zarówno koszyczka jak i wielkanocnego stołu.

A Wam, drodzy czytelnicy, pragnę życzyć pogodnych, radosnych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych. Niech będą okazją do chwili zatrzymania, refleksji, a także odpoczynku i licznych rozmów z najbliższymi przy dobrym jedzeniu oczywiście :)


SKŁADNIKI (na 2-3 porcje):
oliwa (dałam olej z zalewy po suszonych pomidorach
1 nieduża cebula, drobno posiekana
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
1/3 łyżeczki ostrej papryki w proszku
1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
1/2 puszki odsączonej ciecierzycy
1 puszka pomidorów (zmiksuj zawartość blenderem lub użyj takiej samej ilości passaty pomidorowej)
ok. 18 przepiórczych jajeczek
natka pietruszki
świeża bagietka
  1. Na patelni rozgrzej łyżkę oliwy i zeszklij na niej cebulę. Dodaj starty czosnek oraz oba rodzaje papryki w proszku. Dodaj koncentrat pomidorowy i ciecierzycę. Wymieszaj zawartość patelni.
  2. Następnie zalej wszystko pomidorami, dodaj sól i pieprz i gotuj kilka minut pod przykryciem.
  3. Wbij do sosu na całej powierzchni patelni przepiórcze jajeczka i przykryj pokrywką. Gotuj w ten sposób kilka minut, aż białko się zetnie, a żółtka będą półpłynne.
  4. Posyp posiekaną natką pietruszki i podawaj od razu, wraz ze świeżą bagietką do odrywania. Smacznego!



czwartek, 10 kwietnia 2014

Grzanki moje ulubione

Kiedyś już chyba wspominałam o moim uwielbieniu dla grzanek. Niemalże codziennie opiekam razowy chleb i wcinam z przeróżnymi dodatkami. Nie lubię, gdy w lokalach jedyne, co mogą mi zaproponować, to grzanki z grubo pokrojonej bagietki. To już stało się nudne. Z ciemnego pieczywa są według mnie smaczniejsze, a przy okazji zdrowsze. Wyjątkiem są dla mnie grzanki z czerwonym pesto, jakimi zajadam się w szczecińskiej Piwnicy Kany, zrobione na idealnie zgrillowanym, cienkim białym pieczywie. Mniam!!!

A teraz przedstawiam Wam moją propozycję podania grzanek. Ważne tylko, by składniki były dobrej jakości.

GRZANKI Z SERKIEM ŚMIETANKOWYM, GRUSZKĄ, AWOKADO i MIĘTĄ
Opieczone pieczywo smarujemy serkiem śmietankowym (np. Piątnicą, bądź Philadelphią), nakładamy plasterki dojrzałej  gruszki, na to dojrzałe awokado (polecam odmianę Hass) i uwieńczamy listkami świeżej mięty, oliwą z oliwek, solą morską i świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

GRZANKI Z CAMEMBERTEM, PIECZONYM BURAKIEM i TYMIANKIEM
Buraki można upiec dzień wcześniej, Wystarczy je umyć, wytrzeć, większe sztuki podzielić na kawałki, owinąć każdy folią aluminiową i piec ok. 1 godziny w 200stC.
Na grzanki kładziemy plasterki dobrej jakości sera Camembert, na to obrane plasterki upieczonych buraków, a na koniec świeży tymianek, oliwa, sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz.

sobota, 29 marca 2014

Pasta z makreli z jajkiem, ogórkiem i kukurydzą


Dziś w Szczecinie iście wiosenna pogoda. Spędziłam trochę czasu spacerując po miejskich parkach i uliczkach. To miasto zaczyna mi się podobać. Choć w czasie II wojny światowej uległo licznym zniszczeniom, a wiele cegieł pojechało na odbudowę Warszawy, nadal można znaleźć tu piękne budynki i zaułki, a przede wszystkim dużo zieleni. Po tym, jak wczoraj usłyszałam komentarze, że to miasto się nie podoba, że nie jest ładne, zaczęłam się zastanawiać. Sama kiedyś myślałam w ten sposób, ale gdy zaczęłam więcej poruszać się pieszo, odkryłam w nim wiele uroku. W czasach gdy przemieszczamy się głównie samochodem lub komunikacją miejską, mniej dostrzegamy wokół siebie i potem rodzą się takie komentarze, że tu jest tak brzydko. Warto więc czasem po prostu przejść się po okolicy, może inną drogą niż zwykle, wychwytując wszystkie detale i dostrzec piękno miejsca, w którym mieszkamy. Wiosenne słonce z pewnością w tym pomoże.


Wędzona makrela to jeden ze smaków mojego dzieciństwa. Zajadaliśmy się nią z Bratem, tak samo jak malutkimi krewetkami podsmażanymi na maśle. Jeśli komuś się wydaje, że dzieci nie lubią smaków wychodzących poza ramy bułki z masłem i kurczaka w panierce, powinien chociaż spróbować przygotować im coś innego. Chciałabym w przyszłości od małego uczyć moje dzieci poznawania innych smaków i czerpania przyjemności z jedzenia. Sama dorastałam na nieskomplikowanej, zdrowej kuchni, ale co by było, gdyby z dziecka od początku uczynić małego smakosza? Dawać mu różne rzeczy do spróbowania, a możecie się zdziwić, jak coś, czego o to nie podejrzewaliście, dziecku zasmakuje. Mojej małej Bratanicy pasta z makreli smakowała.

SKŁADNIKI:
1 wędzona makrela, obrana i pozbawiona ości
4 jajka ugotowane na twardo
2-3 kiszone ogórki
2-3 korniszony
100g kukurydzy z puszki
4 łyżki majonezu
pęczek świeżego koperku
1 mała cebula
sól i pieprz


  1. Oba rodzaje ogórków pokrój w drobną kosteczkę, tak samo jak cebulę. Odkrój łodyżki i posiekaj koperek. Pokrój jajko w niewielką kostkę (jak do sałatki jarzynowej).
  2. Wszystkie składniki dokładnie wymieszaj ze sobą widelcem tak, aby mięso makreli rozpadło się i zmieszało z pozostałymi składnikami. Dopraw solą i pieprzem do smaku. Pastę polecam jeść z dobrym pieczywem. Smacznego !

środa, 15 stycznia 2014

Granola migdałowo-kokosowa

Od jakiegoś pół roku nie kupuję granoli, tylko ziarna, orzechy, suszone owoce i tworzę własne mieszanki. Jest zdrowiej, bez zbędnego nadmiaru cukru, bez mąki, z tym, co lubię. Robiłam to już wiele razy. Gdy dostałam książkę The Kinfolk Table (to chyba najpiękniejsza książka, jaką posiadam), znalazłam przepis na tę granolę, krok po kroku dodawałam kolejne składniki, zapiekłam i przepadłam. To stanowczo najlepsza granola, jaką do tej pory upiekłam. Chciałam dopracować własną mieszankę i podzielić się z Wami przepisem, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby umieścić tu ten z książki. Naprawdę warto ją upiec, aby przekonać się o wyższości domowych nad tymi kupnymi. Do tego dochodzi ten aromat, który unosi się w domu podczas pieczenia, a potem na nowo jest odczuwalny po otwarciu słoika, który dumnie góruje umieszczony na lodówce. Zachęcam Was zatem, aby choć raz spróbować, a jestem pewna, że będziecie wracać do tego przepisu i tworzyć własne wersje.

SKŁADNIKI (na 1 duży słoik):
300g płatków owsianych górskich
170g pokrojonych migdałów
70g nasion siemienia lnianego
50g wiórków kokosowych
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
80ml oleju roślinnego (dałam rzepakowy)
115g miodu (jeśli jest zbyt gęsty, można rozpuścić w rondelku)
60ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii


  1. Rozgrzej piekarni do 150stC.
  2. W dużej misce wymieszaj ze sobą płatki owsiane, migdały, siemię lniane, wiórki kokosowe oraz cynamon.
  3. W osobnej mniejszej misce dokładnie zmieszaj olej, miód, sok z pomarańczy i ekstrakt z wanilii. Dodaj do mieszanki ziaren i dokładnie połącz składniki przy pomocy drewnianej łyżki (ciągle nie wiem, dlaczego wszędzie zaleca się łyżkę drewnianą...Może Wy wiecie?).
  4. Rozłóż granolę na blasze do pieczenia i piecz 45-60 minut, mieszając co 15 minut, aby się nie przypaliła. Po upieczeniu granola powinna być rumiana i sucha. Właściwej chrupkości nabierze po ostygnięciu.
  5. Wyjmij blachę z piekarnika i odstaw na ok. 30 minut, aby wszystko wystygło. Kiedy granola całkowicie ostygnie, zamknij w szczelnym słoiku lub puszce. Możesz ją tak przechowywać ok. 2-4 tygodnie.
Propozycja podania: z jogurtem i z granatem. Nie potrzeba dodawać dodatkowo miodu.



poniedziałek, 30 grudnia 2013

Śniadaniowe batoniki zbożowe

Święta minęły, powoli trzeba wracać do rzeczywistości. Ja do powrotu do szkoły mam jeszcze tydzień, jednak cały czas wisi nade mną poczucie, że muszę przygotować się do następnego tygodnia, zacząć się uczyć. Wydawało mi się, że w 17 dni wolnego to tak sporo czasu, że zrealizuję tyle planów, a tu się okazuje, że wcale tak nie jest. Wiadomo, mogę trochę zwolnić, rozmyślać, gotować, ale nie dam rady zrobić wszystkiego, co chciałam. Chciałabym umieć bardziej wykorzystywać czas, bo tyle chcę zrobić, osiągnąć. Wiem jednak dobrze, że życie w ciągłym pośpiechu nie wróży nic dobrego. Wszyscy mi mówią, że dużo robię, a ja wciąż mam wrażenie, że za mało... i cały czas zdaję obie sprawę, że dobrze byłoby jeszcze poświęcić czas na to, na tamto, a sił zaczyna brakować i zamiast robić coś pożytecznego snuję się po domu z n-tą herbatą w ręku i stwierdzam, że mi się nie chce. Czemu doba nie ma 48 godzin?? No cóż, trzeba iść dalej i się nie poddawać, może nowy rok przyniesie więcej energii, choć i tak jest o wiele lepiej niż w zeszłym roku szkolnym, który poniekąd uważam za zmarnowany.

Wracając do Świąt. Moja rodzina bardzo wspiera moje zamiłowanie do gotowania i prawie wszystkie prezenty, które uważam za wyjątkowo trafione były z tą pasją związane.  Dostałam trzy książki: The Kinfolk Table, Tender oraz Ryby z naszych rzek i jezior, krążki do formowania potraw na talerzu, np, tatara czy ryżu firmy Gobel, dużą butelkę ekstraktu z wanilii i melasę oraz książkę Czas naświetlania bez tajemnic, którą wraz z pozostałymi książkami o fotografii, które posiadam, muszę w końcu przeczytać. W pierwszy dzień Świąt podjęłam się wyzwania upieczenia 5-kilogramowej gęsi. Po późnym powrocie z pasterki, wstałam o 6 rano, żeby wstawić ją do piekarnika. Wybrałam bowiem metodę pieczenia długo i w niskiej temperaturze. Była gotowa niedługo przed godziną 15. Mięso wyszło delikatne, bardzo smaczne. Do gęsi był ryż z bakaliami i zrobiona przez mojego Brata sałatka z rukoli. Ufff, udało się :) Tym, którzy trzymali kciuki, serdecznie dziękuję.

Dla wielu Święta to czas jedzenia ponad miarę, a potem leżenia na kanapie brzuchem do góry nie mogąc się ruszyć. Ja przyznam, że jako tak nie jestem wielką fanką potraw wigilijnych. To znaczy lubię je, ale jako tak nie opycham się do granic możliwości. Wigilia to zawsze barszcz z uszkami, mały kawałek karpia, ze 3 pierogi i trochę łazanek z makiem. Sałatek, pasztetu itd. próbuję przez następne dni na śniadanie czy kolację. Nie chcę ingerować w tradycję, więc na wigilijnym stole nie stawiam żadnych innowacyjnych potraw. W tym roku zajęłam się pieczeniem orzechowca i piernika z konfiturą ze śliwek oraz tym obiadem świątecznym.

Dla tych, którzy szykują się jednak na poświąteczny detoks polecam zbożowe batoniki Nigelli. Pyszne, zdrowe, nie za słodkie. Wcinałam na drugie śniadanie lub luźną przekąskę. Nigella nie określiła tylko, czy mleko skondensowane ma być słodzone czy też nie. Ze słodzonym może batoniki byłyby bardzie chrupiące, jednak postawiłam na zdrowie i moją ostatnią niechęć do przesłodzonych rzeczy i użyłam niesłodzonego. Może trochę tracą na fakturze, ale tyle lepiej dla zdrowia i podniebienia.

SKŁADNIKI (na ok. 16 batoników)
1 puszka mleka skondensowanego (patrz na uwagę powyżej)
250g płatków owsianych górskich (lub innych "niebłyskawicznych")
75g wiórków kokosowych
100g suszonej żurawiny
125g mieszanki ziaren sezamu, pestek dyni i słonecznika
125g niesolonych orzeszków ziemnych, pokrojonych na mniejsze kawałki
3 łyżki syropu klonowego, miodu lub syropu z agawy


  1. Rozgrzej piekarnik do 130stC i wyłóż blachę (23x33) papierem do pieczenia.
  2. W garnuszku podgrzej mleko skondensowane i syrop klonowy.
  3. Wymieszaj wszystkie suche składniki, a następnie zalej je mlekiem, starannie mieszając drewnianą łopatką.
  4. Rozłóż masę równomiernie w blasze i lekko uklep.
  5. Piecz przez 1 godzinę, a następnie ostrożnie wyjmij wszystko wraz z papierem z blachy i przełóż na kratkę, aby się studziło także od spodu. Po 15 minutach delikatnie pokrój na kwadraty. Odstaw do całkowitego ostygnięcia.Batoniki przechowuj w szczelnie zamkniętej puszce. Ponieważ po czasie zbiera się w nich wilgoć, wytrzymają tylko 3-4 dni.
Przepis pochodzi z książki "Nigella Ekspresowo" Nigelli Lawson

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Domowa nutella

Nie podejrzewałam, że kiedyś to zrobię, ale chciałam podarować przyjaciołom na Święta coś szczególnego. Zostawiłam sobie niewielki słoiczek, który cieszy nie tylko najmłodszego członka rodziny, ale także starszych. I tak długo pilnowałam, by nie jeść tego dobrodziejstwa, abym potem nie miała zdjęcia pustego słoika.

A tak na marginesie: zdjęcia do tego, jak i do poprzedniego wpisu są autorstwa mojego Brata.

SKŁADNIKI (na 1 średni słoik, ok 280ml)
80g orzechów laskowych (ok. 2/3 szklanki)
3/4 szklanki słodzonego mleka skondensowanego
90g gorzkiej czekolady (ok.74% kakao)
opcjonalnie: 1 łyżka syropu klonowego


  1. Orzechy laskowe upraż na suchej patelni lub w piekarniku (180stC), a następnie zdejmij z nich skórkę. Prażenie umożliwi zdjęcie skórki, która mogłaby nadać kremowi goryczy.
  2. Zmiksuj orzechy dokładnie. Z początku powstanie proszek, ale w wyniku dłuższego miksowania z orzechów uwalnia się tłuszcz i powstaje gęsty krem.
  3. Do rondelka z grubym dnem wlej mleko skondensowane, syrop i wrzuć połamaną czekoladę. Podgrzewaj na małym ogniu, aż czekolada całkowicie się rozpuści, Dokładnie wymieszaj.
  4. Do jeszcze ciepłej mieszanki dodaj krem z orzechów i dokładnie wymieszaj. 
  5. Gotową czekoladę przelej do słoików i pozostaw je otwarte, aż do ostygnięcia czekolady. Następnie pałaszuj z pieczywem, najlepiej po kryjomu :)
Przepis pochodzi ze strony www.mojewypieki.com

piątek, 20 grudnia 2013

Wegański pasztet z soczewicy z suszoną śliwką

Nie jestem wegetarianką, a tym bardziej weganką, ale nie wyznaję też zasady, że posiłek bez mięsa jest bezwartościowy. Ostatnio jem go zdecydowanie mniej. Wegetarianizm sprzyja często większej inwencji twórczej w kuchni, bo zrobienie chociażby tych tradycyjnych polskich kotletów z ziemniakami nie wymaga od nas tyle, ile przyrządzenie pełnowartościowej potrawy warzywnej.

Ten pasztet smakuje wyśmienicie, zyskał uznanie domowników, przyzwyczajonych do perfekcyjnej mięsnej wersji mojej Babci. Próbując niegdyś wegańskich pasztetów na targu żywności, nie przekonały mnie w ogóle, jednak dzięki niezawodnej Jadłonomii zrobiłam ten z poniższego przepisu i  zgodnie ze słowami autorki bloga, zrobię go jeszcze nie jeden raz.

SKŁADNIKI (na 1 małą keksówkę)
2 szkl ugotowanej soczewicy, brązowej lub zielonej (ok. 200g suchej soczewicy)
1 szklanka ugotowanej kaszy jaglanej (100g suchej)
100ml oleju (dałam rzepakowy)
2 cebule
200g suszonych śliwek
2-3 łyżki sosu sojowego
2 liście laurowe
2 ziarna ziela angielskiego
2 goździki
1/2 łyżeczki suszonego cząbru
1/4 łyżeczki suszonego lubczyku
1/2 łyżeczki suszonego tymianku
szczypta gałki muszkatołowej
sól i czarny pieprz
trochę oleju do smażenia

  1. Cebulę pokrój w kostkę, na patelni rozgrzej trochę oleju i zeszklij cebulę razem z liśćmi laurowymi, zielem angielskim i goździkami. Po usmażeniu cebuli wyjmij przyprawy i wyrzuć.
  2. Dodaj cebulę do ugotowanej i odsączonej kaszy jaglanej i soczewicy. Dodaj olej, sos sojowy, sól pieprz i pozostałe przyprawy.
  3. Zmiksuj blenderem na gładką masę, spróbuj i dopraw jeszcze do smaku, jeśli jest taka potrzeba. Dodaj suszone śliwki i wymieszaj.
  4. Masę przełóż do keksówki wyłożonej papierem do pieczeniaPiecz w 180stC przez 40-45 minut
  5. Po upieczeniu wystudź w formie przez noc. Następnego dnia krój na plasterki i podawaj. Mnie najbardziej smakuje na dobrym chlebie, z dodatkiem konfitury z żurawiny. Pycha!!!

poniedziałek, 2 września 2013

Jajka w sosie pomidorowym z soczewicą

Wrzesień wita deszczową pogodą, szarym niebem i zimnym wiatrem, co sprawia, że mój nastrój związany z wizją szczególnie ciężkiego roku szkolnego, jeszcze bardziej dołuje. Na początku zawsze mam śmiałe plany, ambicje, a potem brakuje tylko sił lub chęci, aby spełnić własne oczekiwania. Teraz jest inaczej. Wiem, że jeśli nie wywiążę się z tego, co sobie postanowiłam, mogę wymierzyć mojej przyszłości ogromny cios. Ze strachem spoglądam na plan, na którym widnieje 6 biologii, 6 chemii i 4 fizyki. Cały czas powtarzam sobie, że jakoś dam radę podzielić czas pomiędzy szkołę, gotowanie, treningi, chór i dodatkowe języki. Jednocześnie nie chcę nadwyrężać mojego zdrowia, bo w zeszłym roku z powodu niedosypiania byłam chora kilka razy, nie wspominając o bólach głowy i notorycznym spaniu na lekcjach. Chcę mieć poczucie, że dałam z siebie wszystko, dbać zarówno o rozwój naukowy, jak i moje pasje, bo gdzieś pomiędzy wiedzie moja życiowa ścieżka. Druga klasa liceum to duże wyzwanie, bo od tego roku zależy, gdzie dalej zawędruję. Jeszcze rok temu, zachłyśnięta pasją do biologii, poważnie myślałam o studiach medycznych. Teraz jednak coraz częściej myślę o profesjonalnym zajęciu się kulinariami. Wcześniej myślałam, że jest to zawód bez żadnej idei, aż zobaczyłam, że jest zupełnie inaczej. Marzę o tym, aby działać na rzecz zmiany nawyków żywieniowych moich rodaków, przywrócenia zapomnianych gatunków roślin jadalnych, dopuszczenia na rynek małych producentów żywności oraz ułatwienia dostępu do taniej, a zdrowej i ekologicznej żywności. Życzcie i proszę wytrwałości.
A tak na marginesie: kilka dni temu minął rok, od kiedy do Was piszę. Dziękuję za te wszystkie miłe słowa i wsparcie. Jest Was coraz więcej. Aż nie mogłam uwierzyć, jak zobaczyłam, na jakim poziomie utrzymywała się dzienna liczba wyświetleń strony, podczas mojej wakacyjnej nieobecności. Postaram się nie zawieść Was w tym roku. Na początek przepis na jajka w sosie pomidorowym z soczewicą. Danie zdrowe i sycące. Zwariowałam na punkcie pomidorów, które teraz, w sezonie, rzeczywiście smakują, jak pomidory.

SKŁADNIKI (na 2-4 porcje)
1/2 szkl czerwonej soczewicy
sól i pieprz
1/2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka słodkiej papryki w proszku
1/3 łyżeczki mielonej kolendry
1/3 łyżeczki ostrej papryki w proszku
1/3 łyżeczki całego kminu rzymskiego
2 łyżki oleju roślinnego
1 cebula, posiekana
1 czerwona papryczka chilli, pozbawiona nasion i posiekana
2 ząbki czosnku, pokrojone na cieniutkie plasterki
1 puszka pomidorów (w sezonie użyj świeżych pomidorów, najlepiej polskich malinowych - ja użyłam 1 puszki + 1 pomidor)
4 łyżki ajwaru (jeśli nie masz, możesz dodać pokrojoną czerwoną paprykę lub pominąć)
3 jajka
starty Parmezan lub Cheddar
opcjonalnie: ok. 100g sera feta lub rolady koziej

natka pietruszki
grzanki


  1. Soczewicę opłucz pod bieżącą wodą, a następnie umieść w małym garnku i zalej 1 szklanką wody. Dopraw solą, pieprze, papryką w proszku słodką i ostrą, kolendrą i kinem rzymskim. Przykryj i gotuj do miękkości.
  2. Na  patelni rozgrzej olej i dodaj cebulę, chilli i czosnek. Smaż kilka minut, ciągle mieszając. Jeśli używasz, czerwonej papryki, dodaj ją teraz i podsmaż.
  3. Dodaj pomidory i dopraw cukrem, solą i pieprzem i zagotuj (w przypadku świeżych pomidorów, najpierw posól i chwilę podsmaż, aby puściły soki, a następnie przykryj i pozwól im dusić się przez jakiś czas, aby się rozpadły). Następnie gotuj jeszcze sos bez przykrycia przez jakieś 10 minut, aby soki się zredukowały.
  4. Dodaj ajwar, ugotowaną soczewicę wraz z pozostałym płynem z garnka, wymieszaj i zagotuj. Jeśli sos, będzie zbyt gęsty, możesz dodać trochę wody.
  5. W gotującym się sosie zrób trzy zagłębienia i wbij do nich jajka, a obok wciśnij kawałki fety lub sera koziego, jeśli używasz. Przykryj i gotuj około 5 minut na średnim ogniu. Następnie poruszaj patelnią, aby reszta białka miała szansę się ściąć. Posyp natką i startym serem. Podawaj na ciepło z opiekanym pieczywem.

Przepis pochodzi ze strony www.kwestiasmaku.com

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Farinata - włoski placek z ciecierzycy


Czasem, gdy mam po dziurki w nosie chleba, piekę farinatę. Mogę położyć na niej wędlinę, ser i pomidora i zjeść jak kanapkę lub powypychać składniki do ciasta. Nie wszyscy ją lubią, mnie jednak odpowiada ten smak. Ta na zdjęciu wyszła gruba, bo użyłam mniejszej formy, ale ogólnie polecam zrobienie cieńszej wersji. Wszystko jednak zalezy od tego, ile mąki dacie i jakiej formy użyjecie.

SKŁADNIKI
1 szklanka mąki z ciecierzycy*
1 + 3/4 szklanki wody
2 łyżki oliwy
sól i pieprz

Opcjonalnie (można użyć dowolnych dodatków):
spora garść oliwek
feta
kilka gałązek świeżego rozmarynu

*do kupienia w sklepach z ekologiczną i zdrową żywnością

  1. Mąkę wymieszać z wodą. Dodać oliwę, doprawić solą i odstawić na 4 do 12 godzin.
  2. Po tym czasie wyłożyć blachę papierem o pieczenia, farinatę doprawić pieprzem, dodać listki rozmarynu i wlać do formy.
  3. Piec w 180stC ok. 1h-1h20min. Podczas pieczenia, gdy ciasto zacznie robić się gęstsze, powtykać w nie oliwki i fetę. Podawać na zimno (na ciepło mogą być kłopoty z krojeniem).



niedziela, 4 sierpnia 2013

Kedgeree (śniadaniowa potrawka z ryżu, ryby i jaj)

Zaintrygowało mnie śniadanie, które normalnie wzięłabym za obiad. Jednakże jest to właśnie popularne w Wielkiej Brytanii danie śniadaniowe. Historia jego pochodzenia nie jest jednoznaczna. Część osób mówi, że danie to zostało przywiezione z Indii przez brytyjskich kolonizatorów, według innych źródeł, pomysł na kedgeree pochodzi ze Szkocji, skąd za sprawą szkockich żołnierzy zawędrował do Indii, aby potem powrócić do Wielkiej Brytanii. Niezależnie od historii, potrawę tradycyjnie przyrządza się z wędzonym łupaczem i serwuje na cieplo lub zimno. Ja wędzonego łupacza nie dostałam, ale wędzony pstrąg sprawdził się doskonale. Zresztą sam Bill Granger pisze, że z wędzonym pstrągiem potrawa ma bardziej zdecydowany smak. Naprawdę polecam, śniadanie było wyśmienite.

SKŁADNIKI (na 4 porcje):
1 łyżka oliwy z oliwek
25g masła
1 czerwona lub biała cebula, drobno posiekana
1 ząbek czosnku, drobno posiekany
2cm kawałek świeżego imbiru, obranego ze skórki i startego
2 łyżeczki curry w proszku (lub 1 bardzo czubata)
2 liście laurowe
garstka suszonych liści curry
1 duży pomidor
250g długoziarnistego ryżu (np. basmati lub jaśminowego)
250g wędzonych filetów pstrąga, bz ości, w kawałkach

3 jajka, ugotowane na średnio miękko (jak na zdjęciu), pokrojone w ćwiartki
garść liści kolendry (zastąpiłam natką pietruszki)
trójkąciki z limonki (może być cytryna)
1/2 ogórka, pokrojonego w podłużn kawałki lub plasterki


  1. Podgrzej w garnku oliwę i masło. Dodaj posiekaną cebulę ze sporą szczyptą soli i zeszklij ją, żeby była miękka. Dodaj czosnek, imbir, curry, liście curry, liście laurowe, a po chwili pomidory i smaż ok. 2 minut.
  2. Do naczynia wsyp ryż i dokladnie wymieszaj go z zawartością. Wlej 500ml wody i dopraw jeszcze solą.  Całość doprowadź do wrzenia, a natsepnie nałóż pokrywkę i trzymaj na małym ogniu, aż ryż wchłonie wodę i będzie miękki, lecz nie rozgotowany. Dopraw solą i pieprzem do smaku.
  3. Zdejmij naczynie z ognia, ostrożnie wymieszaj z kawałkami ryby. 
  4. Podawaj udekorowane jajkiem, ogórkiem i kolendrą oraz kawalkami limonki, z których każdy wedle własnych potrzeb może wycisnąć sobie sok. Warto dodatkowo skropić danie oliwą z oliwek. Można jeść zarówno na ciepl jak i na zimno. Smacznego !!!

Przepis pochodzi z książki Bill Granger "Najlepsze dania Billa"

sobota, 3 sierpnia 2013

Grzanki z serem pleśniowym, karmelizowanymi morelami i tymiankiem

Uwielbiam grzanki! Mogę jeść je przez okrągły rok, zmieniając tylko składniki. Jest to bardzo prosta forma przyrządzenia pysznego śniadania, kolacji lub przekąski. Najważniejsze, aby zadbać o jakość chleba i składników. Ja najbardziej lubię opiekany chleb pełnoziarnisty. Moje grzanki mają zazwyczaj ser (najlepiej dobrej jakości), czasem wędlinę, potem sałata (np. rukola, czy roszponka), jakieś warzywo (lub jak w poniższej propozycji - owoc), a zwieńczeniem każdej grzanki są obowiązkowo - świeże zioła. Macie duże pole do popisu. Można pokąbinować z wędzonymi rybami, dodać pesto, kiełki, smażone, pieczone czy marynowane warzywa, chutney'e, dżemy, miody - co wpadnie nam do głowy, a pomysłów nigdy nie zabraknie. Postaram się częściej uwieńczać na zdjęciach moje pomysły na grzanki/kanapki. Polecam Wam te, które zapomniane znajdują się w dziale "kanapki i grzanki" - z łososiem, serkiem i czerwonym pieprzem oraz z fetą, pomidorem, roszponką i masłem czosnkowo-limonkowym. 

SKŁADNIKI (na 2 grzanki):
2 kromki ulubionego pieczywa (polecam pelnoziarniste)
kilka moreli (przekrojonych na pół i pozbawionych pestek)
1 łyżka masła
1 łyżeczka miodu (np. akacjowego) + odrobina do polania grzanek
1-2 kawałki kory cynamonu
dobrej jakości biały ser pleśniowy lub np. rolada kozia
kilka gałązek świeżego tymianku
świeżo zielony czarny pieprz

  1. Na patelni, na niezbyt dużym ogniu, rozpuść masło i dodaj miód. Mieszaj, aby miód się rozpuścił. 
  2. Kiedy sos na patelni zacznie się karmelizować (stanie się jasnobrązowy uważaj, aby nie przypalić), dodaj przepołowione morele, rozciętą częścią do dołu i smaż je na patelni, aż zaczną się karmelizowac. Możesz też na krótką chwilę odrwócić morele na drugą stronę.
  3. Gdy morele będą kończyły się smażyć, opiecz chleb w opiekaczu lub na suchej patelni. Na chleb polóż plasterki sera, a na to morele z wytworzonym sosem i tymianek.
  4. Całość możesz jeszcze delikatnie (np. za pomoca widelca) polać miodem, a następnie opsypać świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Podawaj jeszcze ciepłe. Smacznego !!!




wtorek, 16 lipca 2013

Frittata z chorizo, pomidorami i mozzarellą


Przez ostatnie dni cały czas coś gotowałam. Było wiele prób i błędów, które oczywiście są także potrzebne. Były truskawki na pomarańczowym karmelu, które miały się podpalić, ale rum zmieszał się z karmelem i nic z tego nie wyszło, były lody amaretto z ciasteczkami amaretti, które niezbyt często mieszane stały się twarde jak kamień. Odbył się także hiszpański obiad, a właściwie kolacja z przyjaciółmi, na którą nie wzięłam aparatu. Piekłam żeberka jagnięce w ziołach, które pozbawione przez rzeźnika odstających kości nie były zbyt fotogeniczne. Oprócz tego wiele innych. Wiele rzeczy postanowiłam robić w te wakacje, jednak gotowanie jest chyba jedynym z moich postanowień, jakie jak na razie w pełni udaje mi się realizować. Jeszcze dziś i jutro i pozostawię blogowanie na kolejne 2 tygodnie, chociaż może uda mi się coś w międzyczasie wrzucić. Poniżej przepis na frittatę z chorizo, pomidorami i mozzarellą. Chorizo zakupione przy okazji przygotowań do hiszpańskiej uczty, a pomidory wciskam ostatnio wszędzie, bo wreszcie smakują jak pomidory, a nie jak woda.


SKŁADNIKI (na 4-6 porcji):
6 dużych jajek
50ml mleka
125g mozzzarelli, pokrojonej na kawałeczki
125g pikantnej chorizo, pokrojonej w kostkę
3 średnie pomidory, pokrojone na kawałeczki
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
oliwa
sól, cukier i świeżo zmielony czarny pieprz

  1. Nastaw piekarnik na 180stC. Na patelni (średnica ok. 25cm) lub w okrągłym naczyniu, które można wsadzić do piekarnika podsmaż chorizo. Do podsmażonej kiełbaski dodaj 2 pomidory, dopraw solą, pieprzem i szczyptą cukru i smaż na średnim ogniu, aż pomiodry się rozpadną, a płyn zredukuje do gęstego sosu.
  2. W tym czasie zmiskuj jajka i mleko oraz pietruszkę, dopraw je solą i pieprzem.
  3. Przygotowane pomidory z chorizo rozłóż równomiernie na powierzchni patelni i wylej na nie mase jajeczną. Przez chwilę trzymaj na średnim ogniu, aby frittata ścięła się od spodu. Powrzucaj do niej kawałki mozzarelli oraz pozostałe kawałki pomidorów lub tylko ich część.
  4. Następnie przełóż frittatę do nagrzanego piekarnika i piecz ok. 12 minut tak, aby środek i spód były ścięte. 
  5. Po tym czasie wyjmij naczynie z piekarnika i podawaj frittatę, krojąc ją w trójkąty jak pizzę.


W przygotowaniu wspomagałam się blogiem www.kwestiasmaku.com.

wtorek, 11 czerwca 2013

Pukkola müsli

Coraz odważniej myślę o wakacjach. Pociesza myśl, że za trzy tygodnie będę mogła cieszyć się wolnością. Planowałam niewiele, a propozycje wyjazdów same spadły mi jak z nieba, więc wychodzi na to, że w domu będę przez zaledwie trzy tygodnie. Na czas pobytu w domu też mam sporo planów, także kulinarnych oraz związanych z fotografią kulinarną. Mogą też nastąpić pewne zmiany w wyglądzie mojego bloga - zmiany na lepsze. Na razie cieszę się jeszcze wiosennym słońcem, zjadam mnóstwo polskich truskawek, a od wczoraj także pierwsze wypatrzone tegoroczne czereśnie z naszego drzewka. Może w tym roku uda mi się nimi najeść. W zeszłym roku były, a kiedy poszłam z miską do ogródka, aby uzbierać sobie do jedzenia, nie znalazłam ani jednej. Jakieś ptaki się pożywiły, a ja zostałam bez czereśni...
Pukkola to moje nowe, przypadkowe odkrycie. Oglądałam pierwszy program Jamiego "Naked Chef" i określił on to müsli jako najlepsze śniadanie. Ostatnio zgłębiam naukowe tajniki zdrowego odżywiania i taki rodzaj śniadania był dla mnie nowym objawieniem. Nie używamy tam gotowych mieszanek, nie używamy cukru. Pokochałam pukollę, która od tygodnia każdego wieczoru ląduje w mojej lodówce, aby rano tylko wyjąć, zjeść i na długo nasycić żołądek. Jest to także propozycja dla tych, co ponoć nie mają czasu na zjedzenie śniadania. Mieszankę mozna za jednym razem przygotować na kilka dni. Wieczorem tylko dodać owoce i zalać mlekiem. Rano, w pośpiechu wyjąć z lodówki i od razu jeść. Nic prostszego.

SKŁADNIKI (ok 6 porcji)
2 szklanki platkow owsianych (ja dałam pół na pół błyskawiczne i zwykle)
1 szklanka ulubionych orzechów (np. nerkowce, migdały, orzechy włoskie - fajnie jest uprażyć je na suchej patlni, a potm ostudzić, aby były chrupiące)
1 szklanka ulubionych suszonych owoców (np. żurawina, morele, jagody goji)
1/2 szklanki nasion (np. slonecznik, pestki dyni, sezam - także polecam uprażyć na suche patelni)
opcjonalnie: 1/2 szkl wiórków kokosowych

jabłko i/lub banan do starcia
mleko

1. Wszystkie skladniki suche (czyli wszystko oprócz mleka i świeżych owoców) wymieszaj ze sobą. Przedtym posiekaj orzechy i owoce suszone (jeśli jest taka potrzeba). Tak przygotowaną mieszankę możesz zamnkąć w słoiku i przetrzymywać długo.
2. Aby przygotować sobie śniadanie na następny dzień, odpowiednią porcję mieszanki umieść w miseczce. Zetrzyj do niej trochę jabłka czy banana i zalej mlekiem, ale bez przesady z ilością mleka (ma tylko przykryć płatki, a nie je zatopić).
2. Miskę przykryj foli spożywczą i wstaw na noc do lodówki. Rano wystarczy otworzyć lodowkę i wyjąć gotowe śniadanie, ktore mozna uzupelnić jeszcze o jakies owoce. Smacznego!!

PS: Można zrobić to z jogurtem, ale wychodzi wtedy bardzo gęste, więc polecam jednak mleko

czwartek, 6 czerwca 2013

Chlebek bananowy


Szybkie ciasto, tylko wymieszać i upiec, aby uzyskać taki oto chlebek bananowy, na który moja dwuletnia Bratanica z początku niechętnie spoglądała, myśląc, że to zwykły chleb. Kiedy już spróbowała, zmieniła zdanie. Żeby był bardziej wartościowy, dałam pół na pół mąkę pszenną i razową. Chciałam też napisac, że aby bylo zdrowiej, dodalam cukier trzcinowy, ale właśnie przeczytałam, że wcale nie jest on zdrowszy od buraczanego. Cukier trzcinowy i buraczany to praktycznie to samo, tyle że pozyskane z innej rośliny (odpowiednio trzciny cukrowej i buraka cukrowego). Nie ma więc znaczenia, za wyjątkiem smaku, jakiego cukru użyjemy do poslodzenia ciasta czy herbaty. Cukier trzcinowy swą brązową barwę zawdzięcza dodaniu wcześniej usunietej z niego melasy. Można powiedzieć, że zdrowszy jest cukier nierafinowany (czyli nie poddawany procesom oczyszczania), np. muscovado. Zawiera on więcej mineralow, choć w ilościach, jaie spozywamy, nie ma to większego znaczenia. Lepiej użyć np. melasy czy miodu. Tej drugiej wystarczy łyżka dziennie, bo przesadzać też nie mozna. Jest ona bogatym w minerały produktem ubocznym w procesie wytwarzania cukru. Ja osobiście używam różnych cukrów do słodzenia, jednak w miarę możliwości, używam miodu. Jakoś tak się rozpisałam, myślę, że zrobię niedługo dłuższy post na temat substancji słodzących do działu porady.

SKŁADNIKI (na 1 długa keksówkę):
1/2 szkl oleju (najlepiej słonecznikowego)
1 szklanka cukru
2 jajka
3 banany (proponuję przejrzałe)
2 szklanki mąkie (1 pszennej, 1 razowej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
cynamon
3 łyżki mleka


  1. Nastaw piekarnik na 180stC. Keksowke wyłóż papierem do pieczenia.
  2. Utrzyj tłuszcz z cukrem. Dodaj jajka i dalej ucieaj (lub miksuj).
  3. Dodaj rozgniecione widelcem banany i mąkę, dokładnie wymieszaną z proszkiem do pieczenia i sodą. Zmiksuj.
  4. Na koniec dodaj mleko i cynamon.
  5. Całość przelej do keksowki i picz w rozgrzanym piekarniku ok. 1h, kiedy sprawdzi się efekt patyczka (lub makaronu Spaghetti - Nigella mówi, że ten jest lepszy, jak kto woli :P). Smacznego!


środa, 29 maja 2013

Omlet ze szparagami i szynką parmeńską

Zewsząd dociera do mnie informacja, że sezon na szparagi krótki i trzeba korzystać, póki są. To ja posłusznie korzystam z darów natury. Ponieważ nie jestem doświadczona przy szparagach, więc na początek prosty omlet (choć może wcale nie taki prosty, za pierwszym razem wyszla mi jajecznica ze szparagami). Przepis daję z 3 jaj, bo z 2 był cieniutki i nie mieściły się w nim szparagi. Jest sycący, więc można kogoś uszczęśłiwić i się podzielić. Polecam.

SKŁADNIKI:
3 jaja
1 łyżka kwaśnej śmietany
sól, pieprz
2 plastry szynki wolnodojrzewającej
4 zielone szparagi (najlepiej młode)
świerzy tymianek
ulubiony ser
oliwa i maslo do smażenia


  1. Umyj szparagi i odetnij włókniste koncówki. Gotuj je 3-4 minuty.
  2. Jajka wymieszaj ze śmietaną, dodj sól i pieprz oraz listki tymianku.
  3. Na patelni rozgrze odrobinę oliwy i masła. Wylej masę jajeczną na rozgrzany tłuszcz.
  4. Przez pierwsze 20 sekund możesz za pomocą widelca przeswać masę, i tak powstałe dziury w omlecie zalewać surową masą z wierczchu 
  5. Gdy omlet usmaży się od spodu i będzieswobodnie poruszał się po patelni., a z wierzchu nie będą pływały juź surowe jajka, na jednej polowie wyłóż szynkę, szparagi i ser. Dodatki przykryj drugą połową omleta i po chwili zdejmij z ognia. Smacznego !!!